Jeszcze w lipcu – o ile zajdzie taka konieczność – część z nas otrzyma SMS-a ostrzegającego przed zbliżającym się zagrożeniem pogodowym (burzą, trąbą powietrzną itp.).
To efekt porozumienia, jakie Ministerstwo Cyfryzacji podpisało z głównymi operatorami komórkowymi. Na razie system będzie działać w skali wojewódzkiej, co oznacza, że jeśli zagrożeni będą np. mieszkańcy Płocka, to podobne ostrzeżenie od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) odczytają mieszkańcy np. Warszawy. Z czasem komunikaty mają trafiać do węższych grup obywateli.
Uruchomienie usługi (koszty jej funkcjonowania wezmą na siebie operatorzy) ma uchronić mieszkańców przed powtórką z zeszłego roku. Wtedy to – między 11 a 12 sierpnia – przez trzy województwa (pomorskie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie) przetoczyła się gwałtowna nawałnica, która – oprócz ogromnych strat liczonych w setkach milionów złotych – przyczyniła się do śmierci sześciu osób.
Po tych wydarzeniach rząd zapowiadał serię zmian w przepisach i usprawnienie systemu wczesnego ostrzegania. We wrześniu ubiegłego roku powołano specjalny międzyresortowy zespół, który przygotował całą serię rekomendacji dotyczących funkcjonowania ratownictwa i zarządzania kryzysowego. Rada Ministrów przyjęła sprawozdanie z jego prac w październiku ub.r. Tak więc od tamtej pory administracja rządowa mogła zacząć działać.
O postępy tych prac zapytaliśmy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Resort chwali się, że dostępna jest już nowa wersja aplikacji mobilnej Regionalnego Systemu Ostrzegania (RSO). Została uzupełniona o geolokalizację.
– Pracownicy wojewódzkich centrów powiadamiania ratunkowego mogą teraz zawęzić krąg odbiorców ostrzeżeń do osób przebywających na terenie wybranego powiatu czy miasta. Na przykład, kiedy wypadek drogowy zdarzy się na lokalnej drodze, możliwe jest przekazanie ostrzeżeń dla kierowców znajdujących się w określonej odległości od zdarzenia – podaje MSWiA. Wprowadzono też udogodnienia dla osób niedowidzących. – Do końca maja br. nowa aplikacja została pobrana ponad 31 tys. razy – podaje resort. O innych działaniach resort już nie wspomina.
Swoje dorzuca Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB). Jego rzeczniczka Anna Adamkiewicz wskazuje, że RCB zobowiązano m.in. do zrealizowania zagadnień związanych z ostrzeganiem ludności przez wiadomości tekstowe. – W ramach prac została zmieniona ustawa – Prawo telekomunikacyjne oraz niektóre inne ustawy, w tym ustawa o zarządzaniu kryzysowym – mówi Anna Adamkiewicz. Cel ten został zrealizowany, o czym w piątek poinformował resort cyfryzacji.
Wprowadzono także zmiany dotyczące funkcjonowania obozów harcerskich (jeden z nich ucierpiał podczas sierpniowych nawałnic). Jak słyszymy w MSWiA, komendanci straży pożarnej i policji otrzymali dyspozycje, by nawiązać kontakty z kuratoriami oświaty, przedstawicielami nadleśnictw czy służbami ratunkowymi (typu: GOPR, WOPR). Kuratoria oświaty, jeszcze przed wydaniem zgody na organizację wypoczynku, otrzymują opinie dotyczące bezpieczeństwa m.in. od policji i straży pożarnej. Funkcjonariusze służb pojawią się już na etapie zakładania obozu, by udzielić instrukcji np. dotyczących zapewnienia stałej łączności.
To właściwie jedyne zmiany, jakimi na naszą prośbę chwali się strona rządowa. Rekomendacje międzyresortowego zespołu szły dużo dalej. Mowa była np. o prowadzeniu rejestru osób wymagających wsparcia w sytuacjach kryzysowych (np. korzystający z respiratorów czy niepełnosprawni), całodobowym obiegu informacji w administracji samorządowej, zapewnieniu awaryjnego zasilania dla kluczowej infrastruktury (stacje paliw, stacje bazowe GSM, wodociągi), a nawet sankcjach finansowych nakładanych na władze lokalne, które zbyt opieszale wydają decyzje administracyjne o wypłacie zasiłków celowych dla poszkodowanych rodzin.
Większość tych rekomendacji miała zostać uwzględniona w projekcie ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Ten został w lutym br. wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. I właściwie na tym się skończyło (nie ma nawet podanego planowanego terminu przyjęcia przez rząd). Samorządowcy sugerują, że projekt utknął w rządowych szufladach. – Na komisji wspólnej był w pewnym momencie dyskutowany. Ale to było jeszcze przed uzgodnieniami międzyresortowymi – twierdzi osoba z komisji.