W kategorii gminy miejsko-wiejskie wyróżnieni zostali Jacek Lipiński z Aleksandrowa Łódzkiego, Grzegorz Kubik z Rawicza oraz Wacław Ligęza z Bobrowej.
I MIEJSCE - JACEK LIPIŃSKI, ALEKSANDRÓW ŁÓDZKI

Od dekady realizujemy duże, innowacyjne projekty

Aleksandrów Łódzki reklamuje się jako gmina nowoczesna i innowacyjna. Co robicie, by faktycznie tak było?
Reklama
Aleksandrów od wielu lat stawia na innowacyjne rozwiązania. Pierwszy temat to działania proekologiczne z zastosowaniem odnawialnych źródeł energii. Duże projekty unijne zaczęliśmy realizować ponad dekadę temu. Była to chociażby termomodermizacja budynków użyteczności publicznej z zastosowaniem pomp ciepła czy modernizacja ośrodka sportu i rekreacji z zastosowaniem energii i oświetlenia hybrydowego. Realizujemy teraz innowacyjny projekt budynku pasywnego, który jest uniezależniony od tradycyjnych źródeł energii, wykorzystuje zaś ogniwa fotowoltaiczne, pompy ciepła, energię wiatru i solarów słonecznych. Ponadto bardzo szybko zinformatyzowaliśmy urząd. A że innowacje to także czynnik ludzki, to staramy się wspierać aktywności naszych mieszkańców. Jesteśmy gminą, która stawia na rozwój sportu młodzieżowego. Mamy unikalny w skali kraju współczynnik młodych sportowców - ponad 55 proc. dzieci i młodzieży z naszej gminy uprawia jakąś dziedzinę sportu. Mamy świetnie wyposażoną szkołę sportową z tradycjami, przy której wybudowaliśmy kompleks lekkoatletyczny złożony z hali i stadionu. Jako były wyczynowy lekkoatleta jestem z tego bardzo dumny.
Czy przekłada się to na sukcesy na poziomie krajowym?

Reklama
Również na poziomie ogólnopolskim, czy nawet światowym, nasi młodzi sportowcy odnoszą spektakularne sukcesy. Są nawet medaliści mistrzostw świata i Europy. W lekkiej atletyce to Robert Urbanek i Karol Hoffman. Teraz mamy nową falę młodych pływaków, są to m.in. Michał Cukanow czy Kamil Kazimierczak.
Sport sportem, ale stawiacie państwo mocno na inwestycje. Jak wspomagacie właścicieli firm?
Organizujemy cykl różnych spotkań i szkoleń dla przedsiębiorców. Bardzo często barierą, która powstrzymuje ich przed podjęciem jakiejś inicjatywy, jest strach związany z tym, jak pozyskiwać środki unijne. Widząc tę obawę małych i średnich firm, postawiliśmy na taką edukację. Za namową biznesu zmieniliśmy także plan zagospodarowania przestrzennego, co już zaczęło procentować.
II MIEJSCE - GRZEGORZ KUBIK, RAWICZ

Szukamy inwestorów, zmniejszamy bezrobocie

Program Gospodarka+, który państwo prowadzicie, ma zmniejszyć bezrobocie i przyciągnąć do gminy dużych inwestorów. Jakie są jego rezultaty?
Startowaliśmy od podstawowych rzeczy, czyli od uchwalenia studium zagospodarowania przestrzennego. Wyznaczyliśmy nowe tereny pod działalność przemysłową, które znajdują się blisko dróg S5 i DK36. Potem pracowaliśmy nad miejscowymi planami zagospodarowania. W ciągu dwóch lat stworzyliśmy atrakcyjną ofertę i prowadziliśmy wiele działań z zakresu promocji i public relations. Powołałem biuro obsługi inwestora i przedsiębiorcy, które ma poszukiwać inwestorów zewnętrznych i obsługiwać tych, którzy już u nas działają. W ubiegłym roku pojawił się nowy inwestor na 8-hektarowy teren należący do wałbrzyskiej SSE. To niemiecka firma, która produkuje filtry dla samochodów i zamierza zatrudnić docelowo ok. 300 osób. W tym roku ruszy budowa zakładu.
Wpłynie to zapewne na zmniejszenie bezrobocia w gminie...
W Rawiczu mamy bezrobocie na poziomie 5,6-6 proc. Pracy szuka ok. 1200 osób, więc nowy zakład pozwoli je zmniejszyć o jedną czwartą. Na przykładzie naszej gminy bardzo wyraźnie widać, że do tego, by stopniowo napędzać gospodarkę, potrzeba ciężkiej, wieloetapowej pracy. Warto zauważyć, że nowe przedsiębiorstwa regulują na nowo wynagrodzenia – co jest korzystne dla mieszkańców i dla samorządu, bo PIT-y to nasze główne źródło dochodu.
III MIEJSCE - WACŁAW LIGĘZA, BOBOWA

Ważna jest współpraca, także ta zagraniczna

Chwalicie się państwo współpracą z gminami z zagranicy, między innymi ze Słowacji. Trudno było ją nawiązać?
Mieliśmy motywację, bo chcieliśmy otrzymać środki z europejskiego programu Interreg, gdzie wymogiem była współpraca międzynarodowa - umowa i kontakty. Dlatego porozumieliśmy się ze słowacką gminą Stropkov i złożyliśmy wspólny projekt na prawie 8 mln zł. Wniosek został oceniony pozytywnie, czekamy na weryfikację merytoryczną. Jest szansa na dobre dofinansowanie. Poza tym te kontakty się rozwijają. Mamy możliwość wymiany młodzieży i współpracujemy na przyjaznych zasadach.
Jakie są obszary tych działań?
Bardzo ważna jest wymiana turystyczna, kulturalna i przekazywanie sobie doświadczeń. Łączą nas wspólne historyczne wydarzenia i miejsca, choćby cmentarze z czasów I wojny światowej, których w naszym regionie jest sporo. Kiedyś w tych okolicach mieszkało także bardzo dużo Żydów, było dwóch cadyków. Stropkov ma także taką historię i w tym sensie nasze gminy są podobne, dlatego tak dobrze się rozumiemy.
W jakim języku państwo dyskutujecie?
Z tym nie ma problemu. Trochę po polsku, trochę po słowacku i można porozmawiać. Nie trzeba tłumacza.
Czy ze względu na położenie przygraniczne dochodzi też do migracji pracowników?
Nie jest to duża skala. Słyszymy czasem o przypadkach, że nasi mieszkańcy jadą na Słowację do pracy albo otwierają tam firmy, głównie jest to związane z budownictwem. Ale ta migracja pracownicza aż tak dużego znaczenia nie ma.