Waśnie pomiędzy samorządem a organami nadzoru nie mogą prowadzić do tego, że w ciągu roku szkolnego wyrzuca się kolejnych dyrektorów szkoły na bruk – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.
Reklama



Chodziło o spór wójta i wojewody, którego skutki odczuli zwykli obywatele. Konkretnie dwie kobiety, które miały pełnić funkcję dyrektora szkoły.
Pierwsza z nich wygrała zarządzony przez wójta konkurs. Miała być dyrektorem od września 2016 r. do sierpnia 2021 r. Jednak po czterech miesiącach jej zatrudnienia (w styczniu 2017 r.) wojewoda unieważnił konkurs. Powodem były naruszenia w jego procedurze. 16 stycznia wójt otrzymał rozstrzygnięcia nadzorcze stwierdzające nieważność ogłoszenia konkursu, jego zatwierdzenia i powołania kobiety na stanowisko dyrektora szkoły.
W związku z tym – po zasięgnięciu opinii kuratora – doszedł on do wniosku, że zaistniał „szczególnie uzasadniony przypadek” uzasadniający odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia. Wydał więc zarządzenie o natychmiastowym odwołaniu kobiety ze stanowiska. Niezwłocznie – kolejnym zarządzeniem – powołał do pełnienia tej funkcji jedną z nauczycielek szkoły. Miała ona pełnić obowiązki dyrektora do czasu wyłonienia nowego zwycięzcy konkursu.
Sytuacja skomplikowała się 13 lutego 2017 r., bo wtedy wójt otrzymał kolejne rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody. Wynikało z niego, że zarządzenie o odwołaniu dyrektorki szkoły jest nieważne. Zdaniem wojewody nie zaistniał w tej sprawie „szczególnie uzasadniony przypadek”, który pozwalałby wyrzucić wyłonioną w konkursie dyrektorkę z pracy z dnia na dzień. Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten przyznał rację wojewodzie. W wyroku z 15 listopada 2017 r. orzekł, że dyrektor może zostać zwolniony ze stanowiska w trybie karnym pod warunkiem, że przyczyna leży w jego zachowaniu.
Tym razem nie chodziło już o bezprawnie zwolnioną dyrektorkę, tylko o jej następczynię. Po unieważnieniu zarządzenia o odwołaniu dyrektorki wojewoda wydał bowiem rozstrzygnięcie nadzorcze unieważniające zarządzenie wójta o powierzeniu jej tego stanowiska. Tłumaczył, że gdyby tego nie zrobił, to szkołą rządziłyby de facto dwie osoby – konkursowa dyrektorka, która nie została skutecznie odwołana, i jej następczyni, której wójt powierzył funkcję niezgodnie z prawem.
Wójt uważał, że powołując następczynię, nie naruszył prawa. Podkreślał, że pismo wojewody stwierdzające nieważność odwołania wyłonionej w konkursie dyrektorki przyszło dopiero w połowie lutego. Jej następczyni została natomiast powołana już w styczniu. – Wszak szkoła musiała mieć dyrektora – tłumaczył.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim stanął w tej sprawie po stronie wójta. Przypomniał, że rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody wiąże organy gminy dopiero od momentu jego doręczenia. Z wyrokiem zgodził się Naczelny Sąd Administracyjny. Sędziowie byli przerażeni tym, jak waśnie pomiędzy organami władzy wpłynęły na losy zwykłych ludzi. Sędzia Jan Paweł Tarno stwierdził, że organy władzy, takie jak wójt i wojewoda, powinny mieć przede wszystkim szacunek do obywateli. Zaznaczył, że jeśli podobne sytuacje będą się powtarzać, sąd nie zawaha się ich sygnalizować.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 12 grudnia 2017 r., sygn. akt I OSK 2079/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia