Wyrok, w którym sąd stwierdził, że można legalnie raczyć się piwem na nadwiślańskich bulwarach, otworzył drzwi dla podobnych spraw w całej Polsce.
Mieszkańcy chcą, by miasta w drodze uchwał ustanowiły, gdzie pić można, a gdzie za wychylenie paru głębszych należy spodziewać się mandatu. Bo choć w świetle ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 487) podział ten powinien być jasny, to w praktyce nie jest.
Ustawa wymienia bowiem, że alkoholu pić nie można tylko na ulicach, w parkach i na placach. Jest jednak cała masa innych terenów, które nie podpadają bezpośrednio pod żadne z powyższych. Przykładem mogą być właśnie bulwary przy rzekach. Gminy mogą – w drodze uchwały rady miasta – objąć zakazem takie miejsca, nawet jeżeli nie zostały one wymienione bezpośrednio w ustawie. Do tej pory z takiej możliwości skorzystały m.in. gminy nadmorskie, które nie życzą sobie spożywania alkoholu na wybranych plażach. Zakazy obowiązują już m.in. w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Kołobrzegu i Świnoujściu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.