W ubiegły poniedziałek w Brukseli odbyło się spotkanie unijnej grupy roboczej ds. zdrowia publicznego. Jego celem było wypracowanie stanowiska UE na listopadową konferencję Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), podczas której zostaną przyjęte nowe zalecenia antynikotynowe. WHO chce, by wśród nich pojawił się zakaz sprzedaży slimów i redukcja zawartości nikotyny do 0,4 mg w papierosie. Polski rząd reprezentowany przez resort zdrowia zignorował jednak apele plantatorów tytoniu i związków przedsiębiorców o zgłoszenie sprzeciwu w sprawie proponowanych zakazów. Zrobili to za to Bułgarzy i Czesi, którzy także są dużymi producentami tytoniu.
Reklama
Tymczasem jeszcze niedawno Warszawa toczyła zażartą walkę o cienkie papierosy, gdy rozważano wprowadzenie zakazu ich produkcji podczas prac nad obowiązującą od 8 września dyrektywą tytoniową. Efektem był kompromis: zakaz sprzedaży papierosów mentolowych od 2020 r. w zamian za utrzymanie slimów. – To skandal. W ten sposób dajemy przekaz UE, że nie jesteśmy konsekwentni, co może być zachętą do kolejnych niekorzystnych dla naszego kraju zmian – komentuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Kolejne spotkanie unijnej grupy roboczej ds. zdrowia publicznego w Brukseli odbędzie się 10 października. Z naszych informacji wynika, że Ministerstwo Zdrowia wciąż pracuje nad stanowiskiem.
– Projekt wytycznych WTO do ramowej konwencji o ograniczeniu używania tytoniu jest przedmiotem konsultacji między naszym resortem a ministerstwami rozwoju oraz rolnictwa i rozwoju wsi – wyjaśnia rzecznik resortu zdrowia Milena Kruszewska. Jednak według Kaźmierczaka Polska już teraz powinna się przyłączyć do protestu. – Ze zmianami trzeba walczyć na wczesnym etapie. Z reguły bywa tak, że to, co zaleci WHO, znajduje potem odzwierciedlenie w unijnych dyrektywach – przekonuje nasz rozmówca. Jak podkreślają eksperci, likwidacja fabryk, która może być skutkiem czarnego scenariusza, nie przyczyni się do obniżenia liczby palaczy w Polsce.
Nasz kraj jest jednym z największych producentów papierosów w UE, działa tu pięć fabryk. Według GUS od stycznia do lipca tego roku wyprodukowano w nich 104 mld papierosów, o 8 proc. więcej niż przed rokiem. Z tego 80 proc. idzie na eksport, który rośnie z roku na rok, a w 2015 r. jego wartość sięgnęła 2,2 mld euro. Tytoń uprawiany jest nad Wisłą na 13,4 tys. ha powierzchni, a żyje z niego 9 tys. plantatorów. Gdyby obniżono dozwoloną zawartość nikotyny w papierosach, wszystkim groziłaby likwidacja produkcji. Jak zauważa wiceprezes Krajowego Związku Plantatorów Tytoniu Lech Ostrowski, w żadnym kraju w Europie nie wytwarza się tytoniu o tak niskiej zawartości nikotyny, jaką zamierza zalecić WHO. Konieczne byłyby zabronione w UE modyfikacje genetyczne.
Z podejścia resortu zdrowia cieszy się za to dr Łukasz Balwicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Wpływ slimów na zdrowie od lat jest oceniany negatywnie przez środowiska medyczne i naukowe. Z kolei dłuższy czas do namysłu w sprawie obniżonej zawartości nikotyny wskazuje na to, że ministerstwo chce pogłębić wiedzę, zanim ustosunkuje się do tego tematu. Co więcej, bierze pod uwagę nie tylko interes zdrowotny – dodaje. Inni eksperci podkreślają, że na nowym kierunku polityki antynikotynowej zyska szara strefa. Nikt nie zmienia przyzwyczajeń z dnia na dzień, a cienkie papierosy już teraz są dostępne na czarnym rynku. Szacuje się, że ich przemyt do Polski sięga 6 proc. legalnego rynku, szacowanego na 41 mld sztuk.