Rozwój gospodarstw rolnych był nieuchronny, ale bez funduszy europejskich trwałby znacznie dłużej. Tak uważa Adam Paczóski ze wsi Korabie na Mazowszu, laureat nagrody Farmer Roku 2012 w kategorii gospodarstw rodzinnych powyżej 50 hektarów. W rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową ocenił, że pozyskiwanie funduszy unijnych dla osób zdecydowanych nie jest rzeczą trudną. Podstawa to konkretny projekt i dobry biznesplan.

Kluczową rzeczą jest umiejętne rozłożenie kosztów ponieważ w pierwszej kolejności rolnik sam ponosi wydatki a dopiero później 50 procent ich wartości refunduje Unia Europejska. "Na pewno jest chodzenia przy tym, ale warto" - konkluduje rozmówca IAR.

Adam Paczóski prowadzi wraz z żoną 140-hektarowe gospodarstwo mleczne. Jak mówi dofinansowanie z Unii Europejskiej przeznaczyli na jego gruntowną modernizację. Dzięki niemu małżeństwo wymieniło park maszynowy, zakupiło ciągniki, przyczepy samozbierające, kosiarki. W tej chwili państwo Paczuscy posiadają w pełni zautomatyzowaną oborę. Znajdują się w niej trzy roboty udojowe, robot do czyszczenia posadzki oraz robot do podgarniania paszy.

W ciągu dziesięciu lat polskiej obecności w Unii Europejskiej poprzez Agencję Restrukturyzację i Modernizację Rolnictwa na wieś wpłynęło w różnej formie blisko 200 miliardów złotych.

Reklama