Jakby tego było mało, w projekcie rozporządzenia obniżono maksymalne sumy ubezpieczeń, do jakich udzielane mają być dopłaty. To kolejny dowód na poszukiwanie oszczędności. W efekcie pojawiły się obawy, że w przyszłym roku powtórzy się sytuacja z 2016 r., kiedy dopłaty skończyły się w październiku i wielu rolników odeszło z kwitkiem. Poszukiwanie oszczędności w budżecie państwa może się odbyć kosztem rolników: jeśli nie wystarczy dla wszystkich rządowych dopłat, to wielu w ogóle nie wykupi ubezpieczenia, bo bez dotacji stanie się dla nich zbyt drogie.

Rząd jednak uspokaja, że ma pomysł na znalezienie dodatkowych 150 mln zł. Aby pokryć niedobór w budżecie na 2020 r., przesunie na ten cel – jak zaznacza wyjątkowo w przyszłym roku ‒ dochody z nieruchomości rolnych skarbu państwa. Będzie to wymagało zmian w kilku ustawach. Taka kwota powinna wystarczyć, bo jak twierdzi resort, zainteresowanie ubezpieczeniami upraw i hodowli wśród rolników jest wciąż niskie, znacząco niższe niż przewidywane.

Tygodnik Gazeta Prawna 15 listopada 2019

Tygodnik Gazeta Prawna 15 listopada 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Rzeczywiście rolnicy powszechnie narzekają na obecny system. Chętniej ubezpieczają się duzi producenci rolni, a dla małych ubezpieczenia nawet z dopłatami na poziomie 65 proc. okazują się zbyt drogie. Organizacje rolników jedna za drugą powtarzają, że przy stawkach, jakich żądają obecnie firmy ubezpieczeniowe, dopłaty rządowe powinny być wyższe. A rząd szuka oszczędności. Błędne koło! Jak jednak informuje nas resort rolnictwa, rozpoczęto już prace nad zmianami w całym systemie ubezpieczeń rolniczych. Tyle że są na wstępnym etapie – opracowana ma być dopiero koncepcja nowych produktów ubezpieczeniowych. Zatem ostateczny pomysł na systemowe rozwiązanie tego jednego z ważniejszych problemów rolników poznamy nieprędko.

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ" >>>>