Kilka tygodni temu wśród organizacji producentów rolnych rozniosła się wiadomość, że w projekcie budżetu na 2020 r. na dopłaty do ubezpieczeń rolniczych rząd przeznaczył zaledwie ok. 350 mln zł. To znacząco mniej niż kwota zarezerwowana w tegorocznym budżecie (zaplanowano aż 650 mln zł) i dużo mniej niż realnie wydano na ten cel w 2018 r. (prawie 450 mln zł).

Jakby tego było mało, w projekcie rozporządzenia obniżono maksymalne sumy ubezpieczeń, do jakich udzielane mają być dopłaty. To kolejny dowód na poszukiwanie oszczędności. W efekcie pojawiły się obawy, że w przyszłym roku powtórzy się sytuacja z 2016 r., kiedy dopłaty skończyły się w październiku i wielu rolników odeszło z kwitkiem. Poszukiwanie oszczędności w budżecie państwa może się odbyć kosztem rolników: jeśli nie wystarczy dla wszystkich rządowych dopłat, to wielu w ogóle nie wykupi ubezpieczenia, bo bez dotacji stanie się dla nich zbyt drogie.

Rząd jednak uspokaja, że ma pomysł na znalezienie dodatkowych 150 mln zł. Aby pokryć niedobór w budżecie na 2020 r., przesunie na ten cel – jak zaznacza wyjątkowo w przyszłym roku ‒ dochody z nieruchomości rolnych skarbu państwa. Będzie to wymagało zmian w kilku ustawach. Taka kwota powinna wystarczyć, bo jak twierdzi resort, zainteresowanie ubezpieczeniami upraw i hodowli wśród rolników jest wciąż niskie, znacząco niższe niż przewidywane.