Przepis nakazujący automatyczną zapłatę dwu-, a nawet trzykrotności wynagrodzenia za naruszenie praw autorskich są niezgodne z prawem unijnym – uznała rzecznik generalna luksemburskiego Trybunału. Powinny rekompensować straty, a nie stanowić karę.

Podzielenie przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tego stanowiska będzie oznaczać diametralną zmianę polskiego systemu ochrony prawnej. Pozwala on żądać za naruszenie praw autorskich dwukrotnego wynagrodzenia, które normalnie przysługiwałoby uprawnionemu. W dużym uproszczeniu – od pirata można żądać nie tylko kwoty, którą normalnie zapłaciłby za film, ale dwukrotność jego ceny. Do niedawna, w przypadku zawinionego naruszenia prawa autorskich, w grę wchodziło nawet trzykrotne wynagrodzenie, ale Trybunał Konstytucyjny uznał tę część przepisu za niezgodną z konstytucją.

Teraz okazuje się, że polska regulacja może też być niezgodna z prawem unijnym i to nie tylko w zakresie trzykrotności, ale i dwukrotności wynagrodzenia. Tak przynajmniej uznała w swej opinii Eleanor Sharpston, rzecznik generalna luksemburskiego Trybunału (sprawa C-367/15). Jej zdaniem prawo do odszkodowania nie może mieć charakteru kary i powinno służyć naprawieniu rzeczywistej szkody. Automatyczna zapłata dwukrotnego wynagrodzenia, bez ustalenia wysokości należnego odszkodowania przez sąd jest niedopuszczalna.