Część składki na dobrowolne programy emerytalne ma pochodzić z pieniędzy na walkę z bezrobociem. Partnerzy społeczni krytykują takie rozwiązanie.
Pracowniczy Plan Kapitałowy (PPK) to jeden z elementów przygotowanego przez Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra rozwoju, pakietu zmian w systemie emerytalnym. W swoim założeniu ma to być dobrowolny program, dzięki któremu przyszli emeryci będą mogli liczyć na wyższe świadczenia. Ma być stosowany w przedsiębiorstwach zatrudniających minimum 19 osób. Mechanizm PPK zakłada, że będzie tworzony z wynoszącej 2 proc. składki wnoszonej zarówno przez pracownika, jak i pracodawcę. Jednak w przypadku tego drugiego jej faktyczna wysokość wynosiłaby 1,5 proc., bo pozostałe 0,5 proc. stanowiłaby część jego składki odprowadzanej na Fundusz Pracy (FP).
Należności wpłacane przez firmy są głównym źródłem jego przychodów, dlatego taka zmiana oznaczałaby, że FP będzie dysponował mniejszymi środkami na aktywizację zawodową bezrobotnych. To zaś budzi zastrzeżenia po stronie związków zawodowych.
– Jest to próba zamachu na FP. Wprawdzie sytuacja na rynku pracy się poprawia, bo mamy najniższą od lat stopę bezrobocia, ale zatrudnienia obecnie nadal nie ma 1,3 mln osób. Co więcej, fundusz musi mieć odpowiednią rezerwę, aby możliwe było reagowanie również na negatywne zmiany, które mogą na nim wystąpić – stwierdza Bogdan Grzybowski z OPZZ.
Reklama
Przypomina, że już teraz pieniądze z FP nie zawsze są przeznaczane na walkę z bezrobociem. To właśnie z jego środków są bowiem finansowane staże podyplomowe lekarzy, dentystów i pielęgniarek. Rozwiązanie to zostało wprowadzone tymczasowo w 2006 r., ale od tamtej pory, przy okazji uchwalania budżetu na kolejny rok, jest utrzymywane. W br. na ten cel przewidzianych jest ponad 835 mln zł.

Reklama
Na problem ten zwracają uwagę również pracodawcy.
– Budżet państwa jest napięty, dlatego poszczególni ministrowie szukają źródeł finansowania dla swoich zamierzeń. FP nie może być jednak traktowany jako skarbonka pokrywająca koszty różnych pomysłów. Fundusz powinien spełniać te zadania, do których został powołany – podkreśla Łukasz Kozłowski z Pracodawców RP.
Dodaje, że oprócz propozycji ze strony resortu rozwoju pieniądze z FP chciałoby wykorzystywać też Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort ten planuje stworzenie specjalnego funduszu na rozwój edukacji zawodowej, a jednym ze źródeł jego finansowania mają być pieniądze pochodzące ze składek pracodawców na FP.
Z kolei Zbigniew Żurek z BCC dodaje, że sam pomysł zachęcania obywateli do dobrowolnego oszczędzania jest dobry, ale użycie funduszu na dofinansowanie emerytur już niekoniecznie.
– Teoretycznie składka na FP będzie taka sama. Zmieni się natomiast sposób jej przeznaczenia i firmy mogą mieć problem z uzyskaniem wsparcia z urzędu pracy na tworzenie stanowisk pracy – dodaje.
Propozycji resortu rozwoju nie chce na razie oceniać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, czyli główny dysponent środków FP. Wskazuje, że koncepcja PPK jest na etapie wstępnych, roboczych konsultacji. Jednocześnie zastrzega, że pomysły na źródła ich finansowania są różne i nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej sprawie.
10,2 mld zł mają zgodnie z planem finansowym FP wynieść przychody z tytułu obowiązkowej składki od pracodawców w 2016 r.