Nie rozumiem, dlaczego urzędy zatrudniają ludzi na umowach cywilnoprawnych. Powinny być one stosowane tylko w obrocie cywilnoprawnym, zatem głównie w kontekście gospodarczym - mówi w wywiadzie dla DGP prof. Bogumił Szmulik, radca prawny, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
W administracji coraz głośniej mówi się o potrzebie stworzenia jednolitego kodeksu urzędniczego, który by objął zarówno członków służby cywilnej, jak i urzędników państwowych oraz samorządowych. Wiem, że rząd swoje pomysły na ten kodeks konsultuje już z ekspertami. Z czym mogą być trudności?
Obawiam się oporu ze strony tzw. awangardy urzędniczej, która broni każdego przyczółka zdecentralizowanej administracji. Ponadto uchwalenie takiego kodeksu wymaga koordynacji prac legislacyjnych i zapewne nakładów finansowych z budżetu państwa. Osobiście uważam, że taki projekt mógłby powstać w Kancelarii Prezydenta RP albo w Senacie przy szerokim zaangażowaniu środowisk eksperckich. Pewnych regulacji urzędniczych nie da się łatwo i prosto ujednolicić, bo kształt np. służby cywilnej determinuje konstytucja określająca strukturę administracji rządowej. Moim zdaniem kodeks powinien się więc składać z części ogólnej, wspólnej dla wszystkich urzędników, oraz szczegółowej, gdzie regulowano by wszelkie odrębności. Ustawodawca mógłby się też pokusić o ujednolicenie pewnych terminów oraz wprowadzić rozwiązania umożliwiające migrację z jednego urzędu do drugiego (np. z Ministerstwa Finansów do Rządowego Centrum Legislacji) bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy.