Stowarzyszenie CompTIA podjęło się szczegółowych badań dotyczących zatrudnienia w branży IT. Okazało się, że rynek wykazuje duże zapotrzebowanie na stanowiska, których nazwy jeszcze przed rokiem czy dwoma laty nie mówiły absolutnie nic. Nie powinno to jednak być zaskoczeniem, zważywszy na tempo rozwoju sektora technologicznego, w którym potrzebne stanowiska tworzą się zanim jeszcze zostaną fachowo nazwane.

IBM zatrudnia dyrektora od rozproszonych baz danych a Ford jest wśród przedsiębiorstw poszukujących inżynierów klastrów GPU. Określenia te mówią niewiele, jednak są to naprawdę istotne funkcje, często związane z dużą odpowiedzialnością. Czym zajmują się specjaliści piastujący „najgorętsze” stanowiska w branży IT?

Specjalista „uczenia maszynowego”

Potencjał kognitywnych, czyli „uczących” się oraz „zdolnych do samodzielnego działania” komputerów świetnie zobrazował projekt Watson autorstwa IBM. W teleturnieju „Jeopardy”, odpowiedniku polskiego „Va Banque” Watson, myślący dzięki algorytmom IBM, nie dał szans ludziom. To oczywiście jedynie zalążek możliwości drzemiących w tej technologii, ale systemy poznawcze mają na tyle znaczący udział w biznesplanie amerykańskiego giganta, że firma szuka specjalistów, którzy będą potrafili konstruować kognitywne systemy komputerowe.

Reklama

Współpracująca z IBM firma SparkCognition wykorzystuje uczenie maszynowe, analitykę Big Data oraz inne kognitywne metody do skuteczniejszego rozpoznawania i zrozumienia cyberzagrożeń. WayBlazer wykorzystuje je do lepszego doboru ofert turystycznych a jedna z klinik zdrowotnych, współuczestnicząca w programie Watson, udostępnia lekarzom mobilną platformę sugerującą na podstawie wprowadzonych przez ekspertów medycznych opinii, najlepszy sposób postępowania w przypadku konkretnego schorzenia. Chcąc podsumować to zjawisko w prosty sposób: „uczymy maszyny czy urządzenia po to, by te wykorzystując wiedzę, w niedalekiej przyszłości uczyły nas”.

IBM wspomaga uniwersytety w przygotowywaniu programów nauczania dla adeptów tej specjalności. To jeden z głównych efektów rynkowego zapotrzebowania to stanowisko.

Reklama

Blockchain Engineer

Obecnie nie znajdziemy wiele ofert pracy na to stanowisko, co nie zmienia faktu, że technologiczne startupy poszukują i będą rekrutować w coraz większym stopniu specjalistów posiadających wiedzę na temat technik tworzenia i wprowadzania do sieciowego obrotu internetowych walut, których najpopularniejszym przykładem jest Bitcoin.

Blockchain jest rdzeniem technologii Bitcoin a jego potencjał widać na rynku pracy. Aktualnie ponad 200 firm i projektów opensource stara się stosować Blockchain do tworzenia takich rozwiązań jak mobilne platformy handlowe, karty identyfikujące bezpieczeństwo transakcji, etc.

Kandydaci na to stanowisko powinni posiadać duże doświadczenie w kryptografii, systemach rozproszonych czy rozwiązaniach haszujących. Peter Kriby, CEO Factom, dodaje, że pomimo „groźnie” brzmiących kompetencji, wykorzystywanie technologii Blockchain nie jest niczym szczególnie trudnym – wymaga jedynie nieco bardziej złożonego zastosowania matematyki niż w przypadku programowania. Wynagrodzenie? Zgodnie z kilkoma ofertami dostępnymi na portalu www.dice.com przedsiębiorstwa IT są gotowe zaoferować kandydatom od 150 000 do 170 000 tysięcy dolarów rocznie, co niewątpliwie nie pozostanie bez znaczenia dla rozwoju tej specjalizacji.

Inżynier wirtualnej rzeczywistości

Pojęcie wirtualnej rzeczywistości przestaje funkcjonować jedynie w świecie gier video. New York Times jako pierwszy tytuł prasowy z powodzeniem wykorzystuje aplikację Virtual Reality przeznaczoną na smartfony do „żywej” prezentacji informacji swoim czytelnikom. Niemałe zainteresowanie wywołał również startup o nazwie Lucid-VR produkujący kamery 3D.

Potencjalni kandydaci powinni znać podstawy programowania, mieć doświadczenie w obróbce graficznej, znać środowisko aplikacji mobilnych i techniki przetwarzania obrazów cyfrowych.

Inwestorzy, często niedoceniający potencjału technologicznego, w tym przypadku otrzymali argumenty bardzo trudne do zakwestionowania. Prognozy Golden Sachs przewidują, że wirtualna rzeczywistość wygeneruje w ciągu najbliższych dziesięciu lat 110 miliardów dolarów zysku. Identyczna prognoza dla telewizji wynosi 99 mld dolarów. Virtual Reality ma ogromną szansę na rynkowe powodzenie, za którym stać będzie nie kto inny jak specjalizujący się w tej dziedzinie inżynierowie.

Badacz danych

Eksplozja danych w Sieci daje o sobie znać przedsiębiorstwom i wymusza na nich zwrot w kierunku analizy cyfrowych informacji. Według szacunków Oracle Internet z roku na rok powiększa swoją objętość o 40 proc. Obecnie globalna Sieć liczy 8 Zettabajtów danych, ale w 2020 roku będzie to już 45 ZB. IDC przelicza, że na jednego mieszkańca Ziemi przypadnie wówczas ponad 5 GB danych. Biznes stanie zatem przed koniecznością odkodowania tych informacji. Firmy inwestują już nie tylko w narzędzia analityczne, lecz przede wszystkim – w badaczy danych, czyli przedstawicieli zgoła nowej profesji, która skupia się na analityce, przetwarzaniu i monetyzacji Big Data. Według ankiety „25 Best Jobs in America”, autorstwa Glassdor Survey, to właśnie badacz danych, będzie najbardziej poszukiwanym zawodem w Stanach Zjednoczonych w tym roku. Hal Varian, główny ekonomista Google, określa nawet tę profesję mianem „najbardziej pożądanego zawodu dziesięciolecia”.

– Badacze danych to pracownicy sektora gospodarki cyfrowej, kluczowej gałęzi w ekonomii społeczeństw postindustrialnych, w których główną rolę odgrywa informacja. To właśnie informacje, czyli dane, są nową ropą naftową biznesu i kapitałem dzisiejszego przedsiębiorstwa. Pracownicy sektora Big Data są specjalistami do spraw pozyskiwania, przetwarzania, analizowania, segmentowania, interpretowania i monetyzacji informacji, jakie internauci pozostawiają po sobie w Sieci. Ich wiedza czerpie takich źródeł jak ekonomia, matematyka, statystyka oraz nowe technologie – tłumaczy Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies i prekursor zawodu badacza danych w Polsce.

Data scientist to młody zawód, który dopiero zakorzenia się na rynku. W 2008 roku żaden z użytkowników portalu LinkedIn nie zadeklarował się jako badacz danych. Jednak podczas ponownego badania profili zawodowych w 2013 roku, tę profesję wpisało już 3 440 użytkowników. Z kolei dziś, jak twierdzi Josh Sullivan, lider niemal pół tysięcznej grupy „badaczy danych” w firmie konsultingowej Booz Allen Hamilton, użytkownicy LinkedIn z profilem zawodowym „data science”, otrzymują od headhunterów HR nawet sto maili dziennie z propozycją pracy. Mediana wynagrodzeń pracowników sektora analityki Big Data sięga w USA 116 840 dolarów. Szacuje się, że na amerykańskim rynku do 2020 roku może zabraknąć nawet 4 mln specjalistów od analityki danych. Deficyt badaczy danych odczuwa również polska branża IT.

Architekt Internetu Rzeczy

Liczba smart-urządzeń współtworzących Internet Rzeczy (IoT) rozrasta się z roku na rok. IDC szacuje, że do 2020 roku ich liczba może przekroczyć nawet 28 miliardów. Nic więc dziwnego, że coraz większa liczba firm z branży IT patrzy z zainteresowaniem na wykorzystanie tej technologii w swoim biznesplanie. I nie chodzi tu wyłącznie o startupy.

Verizon, największy operator sieci komórkowej w USA opublikował ostatnio ogłoszenie o pracę na stanowisku „IoT Solutions Architect”. Wśród wymaganych kwalifikacji wskazał na umiejętności techniczne dotyczące zarządzania wprowadzaniem kompleksowych rozwiązań uwzględniających IoT, M2M (Machine To Machine), technologie chmurowe, zwrócił jednak także uwagę na znajomość technik marketingowych i zarządzania finansami. Analityk David Foote uzasadnia to kreowaniem się nowego trendu, w którym technologie informacyjne przestają być zaledwie „serwisem” a stają się ważnym elementem całej strategii biznesowej firm, przekładając się na znacznie łatwiejsze osiąganie kluczowych celów. To nie tylko zachodni trend. Katowicka firma BPSC poszukuje np. specjalistów, którzy tworzą oprogramowanie umożliwiające porozumiewanie się maszyn na hali produkcyjnej z systemem wspierającym zarządzanie firmą - Występuje spory problem z udrożnieniem bezpośredniej komunikacji między maszyną a ERP. Powód jest prozaiczny – producenci maszyn nie są skorzy do współpracy i integracji z zewnętrznymi systemami informatycznymi. Często spotykamy przedsiębiorstwa, szczególnie te średnie, w których park maszyn nie jest najnowszy, a co za tym idzie jeszcze ciężej rozmawia się z producentem. Brakuje tu ogólnodostępnych standardów, które opisuje definicja Internetu rzeczy – zauważa Adam Stańczyk, Analityk Biznesowy w firmie BPSC, która wdrożyła do tej pory system ERP w ponad 600 przedsiębiorstwach produkcyjnych i handlowych. Jego zdaniem dane z maszyn wciąż często wpisuje się do systemu ręcznie, w dodatku otrzymywane informacje nie pozwalają na wyciągnięcie istotnych wniosków, bo są to zwykle dane czysto techniczne. Nic więc dziwnego, że eksperci w obszarze komunikacji M2M są poszukiwani.

Specjalista ds. cyberzagrożeń

Cyberbezpieczeństwo to zagadnienie, które stanowi języczek u wagi całej branży IT. Tym bardziej, że w ciągu ostatnich lata systematycznie rosła liczba cyberzagrożeń ze strony crackerów, które odbijały się na ciągłości wielu biznesów oraz generowały wysokie straty firm. Nic zatem dziwnego, że to właśnie specjaliści ds. cyberzagrożeń stali się łakomym kąskiem dla pracodawców z branży IT.

Amir Husain, CEO SparkCognition, określił tę profesję roboczo mianem „Security Incident Response Professional”. Ten zawód skupia specjalistów posiadających multidyscyplinarną wiedzę z zakresu nowych technologii, ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo danych firmy. Coraz bardziej wyrafinowany charakter cyberataków i wykorzystywanie nowych technologii zmienia oblicze tego zawodu, wymagając na specjalistach wiedzy w zakresie algorytmów „uczenia maszynowego”, które pozwalają zrozumieć taktykę crackerów i rozpoznać zagrożenia pochodzące z wielu źródeł. Praca jako specjalista ds. cyberzagrożeń wiąże się zatem zarówno z działalnością prewencyjną (zapobieganie atakom), antycypacyjną (przewidywanie ataków) oraz anty-kryzysową – gdy mimo wszystko do takiego ataku dojdzie, natychmiast podejmuje on szereg działań minimalizujących straty firmy.

– Zainteresowanie firm zatrudnianiem specjalistów ds. cyberprzestępczości nie jest niczym niezrozumiałym, zważywszy na wagę potencjalnych zagrożeń. Zgodnie z opublikowanym niedawno raportem PwC, liczba incydentów zagrażających bezpieczeństwu informacji wzrosła na całym świecie o 38 proc., zaś w Polsce aż o 46 proc. Ponad połowa polskich firm doświadczyła w minionym roku co najmniej sześciu cyberataków. Ich konsekwencje to zazwyczaj znaczne straty finansowe, utrata zaufania klientów i spadek rynkowej wartości marki. Popularyzacja funkcji osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo informacji w przedsiębiorstwie jest efektem wzrastającej świadomości zarządów oraz menadżerów,a chciałabym zauważyć, że z tym dotąd nie było najlepiej – dodaje Ewelina Hryszkiewicz z Atmana, polskiego operatora centrum danych.

Potrzebę angażowania do pracy na rzecz bezpieczeństwa firm i instytucji specjalistów ds. cyberzagrożeń dostrzegła również Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełdy. Obecnie prowadzi ona „biuro sygnalistów”, czyli zweryfikowaną przez Kongres komisję ekspertów, mających za zadanie odpowiednio wcześniej informować o potencjalnych zagrożeniach.