Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji ustawy z 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 298; dalej: ustawa tytoniowa). Jego zasadniczym celem jest wdrożenie do polskiego porządku prawnego unijnej dyrektywy tytoniowej (dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/40/UE z 3 kwietnia 2014 r. w sprawie zbliżenia przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich w sprawie produkcji, prezentowania i sprzedaży wyrobów tytoniowych i powiązanych wyrobów oraz uchylająca dyrektywę 2001/37/WE; Dz.Urz. UE z 2014 r. L 127, s. 1).
Reklama
Większość przepisów nowelizacji rozciąga rygory ustawowe dotyczące tradycyjnego palenia również na e-papierosy. Zmiany w ustawie nie będą jednak obojętne również dla pracodawców. Poniżej przedstawiamy najważniejsze propozycje projektu mające wpływ na funkcjonowanie zakładów pracy, a także przypominamy zasady postępowania z palaczami – a teraz także i e-palaczami – w miejscu wykonywania przez nich obowiązków służbowych.
I. Używający e-papierosów w jednym pomieszczeniu z palaczami

Reklama
Najbardziej kontrowersyjne propozycje nowych regulacji w ustawie tytoniowej dotyczą palarni w miejscu pracy. Po zmianach, podobnie jak i obecnie, ich tworzenie przez pracodawców nie będzie obowiązkowe. Jednak jak wskazuje Łukasz Gładki, adwokat z Kancelarii MyLo, ekspert prawny Stowarzyszenia eSmoking Association, konsekwencją nowych przepisów będzie wrzucenie do jednego worka osób palących i korzystających z urządzeń inhalacyjnych zawierających nikotynę.
– W projekcie ustawy osoby używające papierosów elektronicznych zostały potraktowane tak samo jak palacze tradycyjnych wyrobów tytoniowych. To niezrozumiałe, tym bardziej że Ministerstwo Zdrowia nie przywołuje żadnych badań, z których wynikałoby, że e-papierosy mają tak samo negatywny wpływ na zdrowie – twierdzi mec. Gładki.
Zwraca uwagę, że nieporozumieniem jest samo określanie używania papierosów elektronicznych mianem palenia papierosów elektronicznych, a taką definicję zawiera właśnie projektowana ustawa.
– Takim sformułowaniem nie posługuje się dyrektywa unijna, jest ono również sprzeczne z samą naturą używania papierosów elektronicznych, w przypadku których nie dochodzi do spalania, a wyłącznie do inhalacji parą, w trakcie której nie są emitowane na zewnątrz żadne substancje szkodliwe – podkreśla.
Konsekwencją powyższej definicji jest także nowe zdefiniowanie w przepisach palarni, która to, zgodnie z projektem, ma stanowić wyodrębnione pomieszczenie, służące wyłącznie do palenia wyrobów tytoniowych lub papierosów elektronicznych.
– Efektem utożsamiania używania e-papierosów z czynnością palenia będzie rozszerzenie obowiązku korzystania z palarni także na e-palaczy. Przez to będą oni narażeni na bierne palenie w pomieszczeniach przeznaczonych zarówno dla nich, jak i dla zwykłych palaczy. W związku z tym proponowane przepisy naruszają art. 68 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym każdy obywatel ma prawo do ochrony zdrowia. Są także sprzeczne z zasadą proporcjonalności i celem dyrektywy, którym jest ochrona życia i zdrowia przed następstwami palenia tytoniu – zarówno osób palących, jak i narażonych na bierne palenie – wskazuje mecenas Łukasz Gładki.
II. Jedna czy dwie palarnie... a może strefa dla e-palaczy
W związku z zakazem używania papierosów elektronicznych w miejscu pracy pojawia się problem, czy pracodawca, który tworzy palarnię, powinien wydzielić osobną dla użytkowników e-papierosów. Projekt nowelizacji ustawy tytoniowej milczy jednak na ten temat. Stowarzyszenie eSmoking Association podkreśla, że nie jest to jasne.
– Projekt nie nakłada na pracodawców obowiązku stworzenia odrębnej palarni dla użytkowników papierosów elektronicznych. A pracodawca dobrowolnie raczej nie zorganizuje takiej przestrzeni, ponieważ wiązałoby się to z koniecznością poniesienia zdwojonych nakładów na osobne pomieszczenia dla użytkowników papierosów i inhalatorów – zauważa Łukasz Gładki.
Także zdaniem innych ekspertów na gruncie proponowanych przepisów stworzenie odrębnego miejsca dla korzystania z e-papierosów nie będzie konieczne.
– Analizując treść projektu ustawy, nie widzę podstaw do rozgraniczania pomieszczeń palarni na taką, w której będzie można palić tylko papierosy tradycyjne oraz elektroniczne. Osoby, które będą chciały palić e-papierosy, będą zatem zobowiązane korzystać z palarni – naturalnie o ile pracodawca takie pomieszczenie utworzy – wraz z palaczami tradycyjnymi – wskazuje Maciej Ambroziewicz, specjalista ds. bhp.
Jego zdaniem nie jest to sprzeczne z przepisami i zasadami bhp.
– Nikt nikogo nie zmusza, aby z takich pomieszczeń korzystać. A jak pokazuje praktyka, pracodawcy i tak niezwykle rzadko zapewniają takie pomieszczenia. Przeważnie wolą bowiem każdą wolną przestrzeń zagospodarować na pomieszczenia do pracy lub pomieszczenia magazynowe. Choć zdarza się także, że utworzenie palarni wymuszą na nich działające w zakładzie pracy związki zawodowe – zauważa.
W związku z powyższym stowarzyszenie eSmoking Association zaproponowało, aby w projekcie zapisano wprost utrzymanie palarni jako miejsca służącego wyłącznie do palenia wyrobów tytoniowych oraz wprowadzono zapis o możliwości wyznaczenia pomieszczenia do używania e-papierosów w postaci strefy papierosów elektronicznych.
III. Brak standardów dla palarni
Obecnie nie ma przepisów, które określałyby warunki techniczne przy tworzeniu palarni oraz dla urządzeń wentylujących, w które pomieszczenia te powinny być wyposażone. Tym samym nasze prawo nie reguluje poziomu stężenia dymu papierosowego w pracowniczych palarniach. Stan ten powstał po uchyleniu przepisów określających normy, które musiało spełniać pomieszczenie palarni. Nastąpiło to na mocy rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej z 4 sierpnia 2011 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. nr 173, poz. 1034). Obowiązujące uprzednio regulacje przewidywały m.in. obowiązek zapewnienia przynajmniej dziesięciokrotnej wymiany powietrza w ciągu jednej godziny oraz określenie minimalnego metrażu takiego pomieszczenia.
– Powyższa luka w przepisach powinna zostać wypełniona – twierdzi mecenas Łukasz Gładki.
Jednak jak wskazuje Maciej Ambroziewicz, pracodawcy również obecnie posiłkują się uchylonymi regulacjami, w szczególności jeśli chodzi o wymaganie, że w palarni powinna następować 10-krotna wymiana powietrza w ciągu godziny.
IV. Zakaz równy dla wszystkich i nowe oznaczenia
Projekt nowelizacji przewiduje zapisanie wprost w ustawie tytoniowej obok zakazu palenia wyrobów tytoniowych (do których zalicza się tradycyjne papierosy) także zakazu palenia papierosów elektronicznych. Wzmacnia to pozycję pracodawców, którzy do tej pory, aby zabronić używania papierosów elektronicznych w zakładzie pracy, musieli się uciekać do odpowiedniej interpretacji przepisów w celu należytego uzasadnienia zakazu.
– Zakaz używania e-papierosów pracodawcy wpisywali do regulaminu pracy. Uzasadniano go najczęściej w drodze analogii do regulacji zakazujących palenia tradycyjnych papierosów w miejscu pracy, podpierając się argumentem, że może ono również narażać zdrowie innych pracowników – wyjaśnia Karolina Schiffter, adwokat z kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.
Zabraniając e-palenia, odwoływano się także m.in. do powinności pracodawcy co do dbania o zdrowie i życie pracowników, obowiązków tych ostatnich do przestrzegania przepisów bhp i zasad współżycia społecznego. Zakaz używania e-papierosów uzasadniano nawet dbałością o wizerunek firmy (zwłaszcza gdy zatrudnieni mieli bezpośredni kontakt z klientami). Teraz nie będzie już potrzeby takiej interpretacji przepisów kodeksu pracy.
Projekt ustawy nakłada także na pracodawców – jako właścicieli lub zarządzających zakładami pracy umieścić w widocznych miejscach odpowiednie oznaczenia słowne i graficzne informujące o zakazie palenia wyrobów tytoniowych i papierosów elektronicznych.
– W praktyce oznacza to dla pracodawców obowiązek umieszczenia na terenie zakładów pracy odpowiednich symboli dotyczących nie tylko zakazu palenia papierosów tradycyjnych, ale i tych elektronicznych. Obecne znaki graficzne w postaci przekreślonego papierosa na pewno nie będą w tym zakresie wystarczające. Trzeba będzie dodatkowo wprowadzić odrębne oznaczenie dotyczące zakazu używania e-papierosów, przy czym przepisy nie określają jego wzoru, będzie to więc pozostawione do uznania pracodawcy. Jestem jednak przekonany, że wraz z wejściem w życie nowych przepisów, na rynku pojawią się odpowiednie tabliczki czy naklejki informujące o takim zakazie – wskazuje Maciej Ambroziewicz.
Projekt ustawy przewiduje również, że za nieumieszczenie informacji o zakazie palenia tytoniu oraz papierosów elektronicznych, pracodawcy będzie grozić kara grzywny do 2000 zł, a osobom nieprzestrzegającym tych zakazów – do 500 zł.
Ponadto, jak zauważa Karolina Schiffter, zakaz palenia w zakładzie pracy, w tym również e-papierosów, będzie mógł zostać rozciągnięty na inne miejsca świadczenia pracy, np. samochody służbowe.
– Pracodawca może wprowadzić taki zakaz w regulaminie pracy lub innym regulaminie wewnętrznym, np. w polityce korzystania z samochodów służbowych. Warto też zauważyć, że jego wprowadzenia często wymaga się także w przypadku umów leasingu środków transportu dla przedsiębiorców – podkreśla adwokat z Kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.
V. Jak postępować z palaczami
Pracodawca, który chce ograniczyć wychodzenie na papierosa z pracy, a wkrótce także na e-papierosa, może zaliczyć ten czas do niektórych przerw przysługujących pracownikom.
– W trakcie palenia pracownik nie pozostaje w gotowości do pracy, pracodawca może więc wliczyć ten czas do 15-minutowej przerwy dla pracowników (przysługuje ona osobom, których czas pracy wynosi co najmniej 6 godzin). Przerwa ta może bowiem być wykorzystana przez zatrudnionego na dowolny cel. To samo dotyczy 5-minutowych przerw przysługujących osobom pracującym przy obsłudze monitora ekranowego po każdej godzinie pracy – stwierdza Karolina Schiffter.
Jej zdaniem zniechęcanie pracowników do palenia nie powinno natomiast przybierać formy premii czy nagród dla niepalących lub ograniczających palenie.
– Niewychodzenie „na dymka” nie powinno stanowić kryterium premiowania w zakładzie pracy, albowiem mogłoby być uznane za dyskryminujące. Chcąc zachęcić pracowników do ograniczenia czasu przeznaczanego na palenie w trakcie pracy, można natomiast wprowadzić premie za efektywność w wykonywaniu obowiązków pracowniczych – podkreśla Karolina Schiffter.