1 kwietnia wchodzą w życie przepisy kodeksu pracy zmieniające zasady przeprowadzania badań lekarskich dla zatrudnianych. Zgodnie z nimi nowy pracodawca nie będzie musiał takich osób wysyłać na konsultacje, jeśli posiadają one ważne orzeczenie lekarskie stwierdzające zdolność do pracy ze starej firmy, a warunki w zatrudniającym ich zakładzie odpowiadają tym, jakie występowały w poprzednim miejscu pracy. Takie ułatwienie nie będzie mogło dotyczyć osób przyjmowanych do wykonywania prac szczególnie niebezpiecznych i tych, które podejmują pracę po ponad 30-dniowej przerwie.

– To dobre rozwiązanie, ale obawiam się, że w praktyce nie będzie się cieszyło dużym zainteresowaniem – stwierdza Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP. – Wiele zależy od przepisów wykonawczych. Kluczowe będzie określenie zasad udostępniania skierowań na badania i orzeczeń potwierdzających zdolność do pracy – dodaje.

Kwity do ręki

Obecne przepisy nie przewidują bowiem trybu uzyskiwania od pracodawcy dokumentów dotyczących badań lekarskich poświadczających zdolność do pracy. I choć Ministerstwo Zdrowia zapowiada zmianę rozporządzenia w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w kodeksie pracy (Dz.U. z 1996 r. nr 69, poz. 332 ze zm.), to wszystko wskazuje na to, że ta kwestia nie zostanie uregulowana. Jak nas informuje rzecznik resortu Krzysztof Bąk, w projektowanej nowelizacji rozporządzenia określony zostanie tylko zakres informacji objętych skierowaniem na badania lekarskie oraz wzór skierowania. Jednak nasze pytanie dotyczące uregulowania kwestii związanej z udostępnianiem dokumentacji medycznej pozostało bez odpowiedzi.

Sławomir Paruch, radca prawny Kancelaria Raczkowski Paruch, nie dziwi się temu. – W delegacji do wydania przez ministra zdrowia rozporządzenia nie ma mowy o ustaleniu przez ministra zasad i trybu udostępniania wyników badań, skierowań i innych dokumentów związanych z ustalaniem zdolności do wykonywania określonego rodzaju prac – stwierdza mecenas. – Tak więc udostępnienie pracownikowi np. skierowania na badania może zależeć wyłącznie od dobrej woli pracodawcy – dodaje.

Tajemnica firmy

Tymczasem zdaniem ekspertów raczej nie należy oczekiwać, że pracodawcy z własnej woli będą chcieli wydawać dokumentację medyczną. Trudno bowiem od nich oczekiwać, by chcieli ułatwiać konkurencji pozyskanie nowego pracownika. Ponadto w grę mogą wchodzić tajemnice przedsiębiorstwa. Orzeczenie o zdolności zatrudnianego do pracy na danym stanowisku zależy bowiem nie tylko od wyników badania lekarskiego, ale również od zagrożeń dla zdrowia i życia pracownika występujących na danym stanowisku pracy. Ich oceny dokonuje się na podstawie informacji przekazywanej przez pracodawcę – wyników badań i pomiarów czynników szkodliwych dla zdrowia na poszczególnych stanowiskach pracy. Takie dane mogą być łakomym kąskiem dla konkurencji.

PIP o nieprawidłowościach w 2014 r.

PIP o nieprawidłowościach w 2014 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– W pewnych branżach informacje o wartościach szkodliwych czynników występujących na stanowiskach pracy mogą być cennym źródłem dla konkurencji – potwierdza Robert Solga, radca prawny, autor bloga Tajemnica przedsiębiorstwa. – Na ich podstawie można m.in. ocenić poziom zaawansowania technicznego, rodzaj stosowanej technologii, używanych materiałów itp. Dlatego informacje takie w wyjątkowych przypadkach mogą stanowić chronioną tajemnicę przedsiębiorstwa – dodaje.

Jego zdaniem autorzy przepisów powinni więc zadbać o to, by ewentualne obowiązki dotyczące ujawniania danych związanych z badaniami lekarskimi były ograniczone ze względu na ochronę uzasadnionego interesu przedsiębiorcy.

Praca pracy nierówna

Eksperci zwracają uwagę także na inny problem związany z honorowaniem badań. Powód? Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że do pracodawców będą kierowane roszczenia w związku z nieprawidłową oceną zdolności do pracy ze względu na panujące w zakładzie warunki i występujące szkodliwe czynniki. Tym bardziej że nie wiadomo, jak porównywać warunki pracy występujące w poszczególnych zakładach pracy.

– Firmy produkcyjne raczej nie będą korzystały z badań, jakie przyniesie ze sobą nowy pracownik. Oszczędności z tego tytułu są niewspółmiernie niskie do ryzyka, jakie może ponieść pracodawca, jeśli okaże się, że zatrudniony dozna np. uszczerbku na zdrowiu w wyniku niedostosowania warunków pracy do jego zdrowia – zauważa Witold Polkowski.

Zagrożenia związane z honorowaniem starych orzeczeń potwierdza również Sławomir Paruch. – Pracodawca powinien się liczyć z odpowiedzialnością odszkodowawczą, wypłacaniem renty itp. W skrajnych przypadkach pracodawca może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej – wylicza mecenas.

Na problem związany z porównywalnością warunków pracy w dwóch zakładach zwrócił też uwagę poseł PiS Jan Warzecha.

„Mogą zdarzyć się przypadki, w których pracodawca – chcąc ograniczyć koszty – będzie uznawał, że stanowisko obejmowane przez osobę z ważnymi badaniami jest podobne do tego zajmowanego przez nią poprzednio, nawet gdy podobieństwo jest niewielkie” – czytamy w interpelacji parlamentarzysty, którą skierował do ministra pracy.

Poseł zapytał resort, czy przewiduje wprowadzenie jasnych wytycznych, w oparciu o które pracodawcy będą mogli stwierdzić istnienie porównywalnych warunków pracy panujących w poprzednim miejscu pracy z warunkami występującymi na nowym stanowisku. Na razie resort nie odpowiedział na interpelację.