1 grudnia kolejnych prawie 200 pracowników służby cywilnej otrzymało akt mianowania na urzędników. Takich osób w całym korpusie jest ok. 6 proc.

– Cieszę się, że udało mi się zdać egzamin i znaleźć się w tak nielicznym limicie. Nie liczę jednak, że z tego tytułu otrzymam awans na wyższe stanowisko – przyznaje urzędniczka resortu (dane do wiadomości redakcji). Pozostaje jej satysfakcja i dodatkowe 900 zł co miesiąc do pensji.

Drogi do zostania urzędnikiem mianowanym są dwie. Pierwsza to ukończenie Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. W tym roku mianowanie otrzymało 32 jej absolwentów. Druga możliwość to przystąpienie do egzaminu państwowego, który przeprowadza KSAP. Trzeba zdać go naprawdę bardzo dobrze, aby zmieścić się w limicie, który po uwzględnieniu absolwentów szkoły wynosi zaledwie ok. 160 miejsc. Osoba, której się to nie udało, choć zaliczyła egzamin, za rok musi na nowo powtarzać całą procedurę.

Absolwentów KSAP oraz najlepszych pracowników służby cywilnej, którzy przeszli postępowanie kwalifikacyjne i zmieścili się w limicie, czeka rozczarowanie. Pierwszej grupie zainteresowania co prawda teoretycznie premier gwarantuje zatrudnienie, ale odbywa się to na zasadzie zapotrzebowania zgłaszanego przez urzędy. Zdarza się więc, że proponuje im się podrzędne stanowiska albo takie, którymi nie są zainteresowani. Na dodatek z roku na rok ofert jest coraz mniej. Osoby z drugiej grupy mają znikome szanse na awans.

– W karierze zawodowej osób mianowanych w grudniu poza otrzymanym dodatkiem nic się nie zmieniło. Na stanowiska kierownicze trafiają niestety znajomi partyjni i koledzy szefa urzędu, a nie osoby z potwierdzonymi kwalifikacjami – ubolewa Tomasz Ludwiński, przewodniczący rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ „Solidarność”.

Z danych kancelarii premiera wynika, że nawet najwyższych rangą stanowisk nie obsadza się urzędnikami mianowanymi. Na 60 dyrektorów generalnych urzędów 40 ma taki status.

– Mianowanie nie ma nic wspólnego z awansem. Oznacza uzyskanie pierwszego stopnia w służbie cywilnej i powrót na swoje stanowisko. Co więcej, takie osoby muszą sobie zdać sprawę, że po zostaniu urzędnikiem jeszcze więcej będziemy od nich wymagać – mówi Halina Stachura-Olejniczak, dyrektor generalny Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.

Dodaje, że w jej urzędzie akt mianowania otrzymało pięciu pracowników na 11 zdających. Każdy z nich wrócił na swoje stanowisko. Spośród nich jeden tylko z nich już wcześniej pełnił kierowniczą funkcję.

– Nie widzę uzasadnienia, aby urzędnicy mianowani byli traktowani na szczególnych warunkach i mieli możliwość awansu tylko dlatego, że zmienił się ich status – wtóruje Marek Reda, dyrektor generalny Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Tłumaczy, że jeśli w jego jednostce zwalnia się np. stanowisko naczelnika, to poprzez wewnętrzną sieć zbierane są oferty, a specjalna komisja przeprowadza konkurs. – Jeśli urzędnik mianowany okaże się lepszym kandydatem od pracownika służby cywilnej, to wtedy oczywiście może liczyć na awans – podkreśla.

W ustawie z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (t.j. Dz.U. poz. 1111 ze zm.) nie ma przepisów, które nakazywałyby lub choćby promowały zatrudnienie urzędników mianowanych na stanowiskach kierowniczych.

Jan Pastwa, dyrektor KSAP, wskazuje, że takie rozwiązanie było wprowadzone w ustawie o służbie cywilnej z 1998 r., ale nigdy nie zaczęło bezwzględnie obowiązywać. Jego zdaniem warto do tego wrócić, bo urzędnicy służby cywilnej to nie tylko fachowcy wiążący swoją karierę na trwałe z administracją, ale także osoby poddane szczególnym rygorom co do ich mobilności, przejrzystości działania, odporności na korupcję i lojalności wobec państwa.

Claudia Torres-Bartyzel, szefowa służby cywilnej

Claudia Torres-Bartyzel, szefowa służby cywilnej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Urzędnicy mianowani wygrywają konkursy

Wyższe stanowiska co do zasady są obsadzane w wyniku konkursowego naboru, poza wyjątkiem przewidzianym w art. 54 ust. 2 ustawy o służbie cywilnej. Wymienione w nim stanowiska zastępców dyrektorów mogą być obsadzone bez przeprowadzania naboru, w drodze przeniesienia członka korpusu spełniającego wymagania na to stanowisko i posiadającego ostatnią pozytywną ocenę okresową na odpowiednim poziomie. Stanowi to realizację konstytucyjnej zasady otwartości i konkurencyjności naborów. W obowiązującym stanie prawnym mianowani urzędnicy nie korzystają ze szczególnego uprzywilejowania w trakcie ubiegania się o wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Moim zdaniem, choć korpus urzędniczy stanowi naturalny zasób kadrowy, nie jest możliwe właściwe gwarantowanie żadnej grupie pracowniczej awansu na stanowiska kierownicze. Urzędnicy służby cywilnej są znakomicie przygotowani do pracy i bardzo dobrze sobie radzą w naborach, czego dowodzi wysoki ich odsetek wśród osób zajmujących wyższe stanowiska w służbie cywilnej – ok. 41 proc.