Reklama
Pracownik od 1985 r. był zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Przez dwa lata był elektromonterem, a w grudniu 1987 r. upoważniono go do pełnienia funkcji brygadzisty. Z tego tytułu pobierał specjalny dodatek, ale nie otrzymał na piśmie ani zakresu swoich obowiązków, ani listy podległych mu pracowników. W lutym 2010 r. przeprowadzono kontrolę w rejonie, w którym pracował mężczyzna. W jej trakcie stwierdzono nieprawidłowości, co udokumentowano notatką służbową z 12 lutego 2010 r. Następnie 23 lutego 2010 r. do zarządu firmy wpłynął wniosek o wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec pracownika i nadzorowanej przez niego osoby. Ostatecznie dyscyplinarne zwolnienie zostało wręczone 27 kwietnia 2010 r., dopiero po ocenie prawnej. W uzasadnieniu decyzji napisano, że ze strony mężczyzny nie było należytego nadzoru nad podległym pracownikiem, a to doprowadziło do dużych strat i różnego rodzaju nieprawidłowości.
Brygadzista odwołał się do sądu I instancji. W pozwie stwierdził m.in., że pracodawca nie zachował terminu wynikającego z art. 52 par. 2 kodeksu pracy. Zgodnie z nim do zwolnienia dyscyplinarnego powinno dojść w ciągu miesiąca od dnia, w którym pracodawca dowiedział się o nieprawidłowościach. Sąd I instancji nakazał spółce wypłacenie odszkodowania za bezprawne zwolnienie. Sprawa trafiła do sądu II instancji. Ten uznał, że zasadne jest stanowisko sądu I instancji o przekroczeniu przez pracodawcę terminu na rozwiązanie stosunku pracy. Tym bardziej że zgodnie z art. 52 par. 2 k.p. bieg miesięcznego terminu rozpoczyna się z momentem uzyskania wiadomości o zachowaniu pracownika, a nie od oceny prawnej tej okoliczności. Sąd apelacyjny podkreślił, że na podstawie zebranych dowodów nie można uznać zwolnionego za przełożonego innego pracownika. Nie może o tym decydować fakt, że pobierał on specjalny dodatek brygadzisty. Apelacja została odrzucona. Firma wniosła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
Ten wskazał, że zwolnienie dyscyplinarne pracownika wymaga zaistnienia szczególnych okoliczności i pracodawca nie może zwlekać zbyt długo z podjęciem decyzji. Tymczasem zarzuty stawiane pracownikowi nie wymagały – zdaniem SN – głębokiej analizy prawnej. Sąd orzekł też, że pracodawca nie może zarzucić pracownikowi nienależytego nadzoru, jeśli ten formalnie nie miał takiego obowiązku. Przyznanie dodatku brygadzisty nie decyduje jeszcze o takim obowiązku. Firma w takiej sytuacji może jedynie domagać się od zwolnionego zwrotu nienależnie pobranego dodatku jako bezpodstawne wzbogacenie.
SN oddalił skargę kasacyjną.
ORZECZNICTWO
Wyrok SN z 25 kwietnia 2014 r. sygn. akt II PK 193/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia