Za niechęć do zatrudniania na stałe odpowiedzialna jest nie tylko pazerność przedsiębiorców. Przepisy są tak skonstruowane, że umowę o pracę proponują jedynie szaleńcy.
Drogi czytelniku, wyobraź sobie, że masz świetny pomysł na biznes. Zakładasz firmę, działalność się rozkręca i musisz kogoś zatrudnić do pomocy. Jesteś porządny, nie lubisz igrać z prawem, więc proponujesz umowę o pracę, a nie kontrakt cywilnoprawny, pogardliwie nazywany śmieciowym. I nawet nie przewidujesz, jaki bat ukręciłeś na siebie.
Bo czy wiesz, co to jest ocena ryzyka zawodowego i jak się ją tworzy? Zdajesz sobie sprawę z tego, że o zatrudnieniu trzeba poinformować organy publiczne? Umiesz prowadzić złożoną z trzech części dokumentację pracowniczą, karty płac, ewidencję czasu pracy? Potrafisz wyliczyć wymiar godzin wykonywania obowiązków i urlopów? Wiesz, że jest co najmniej 40 przypadków, w których nie możesz swojego zatrudnionego zwolnić? Na wszystkie pytania powinieneś odpowiedzieć twierdząco. Podpisanie już choćby jednej umowy o pracę czyni cię pracodawcą i nakłada obowiązki z tym związane zapisane w kodeksie pracy.