W Dniu Pracownika Publicznych Służb Zatrudnienia resort zaprezentował nowe instrumenty walki z bezrobociem, które będą musieli za kilka miesięcy stosować pracownicy urzędów pracy. Jednocześnie na łamach DGP rozpoczynamy cykl artykułów poświęcony tej reformie.

Profilowanie bezrobotnych

Jacek Męcina, wiceminister pracy, odpowiedzialny za politykę rynku pracy, omówił wczoraj z przedstawicielami służb zatrudnienia nową filozofię, która ma ułatwić im walkę z bezrobociem. Kluczem do aktywnej i skutecznej działalności na rzecz powrotu bezrobotnego na rynek pracy ma być indywidualne podejście do każdej osoby zarejestrowanej w urzędzie.

Służyć temu ma profilowanie, czyli zbadanie i ocena potrzeb osoby, która jest zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy (PUP). Podstawowym narzędziem, które pomagać będzie w zakwalifikowaniu bezrobotnego do jednego z trzech profilów, będzie formularz zawierający 24 pytania. Będą one zadawane podopiecznemu urzędu w czasie wywiadu. Na podstawie udzielonych odpowiedzi bezrobotny zostanie zakwalifikowany do jednego z profilów. Do każdego z nich są przypisane odpowiednie narzędzia, które pozwolą na zoptymalizowanie powrotu na rynek pracy.

Elektroniczna wersja druku do profilowania przechodziła testy w wybranych urzędach pracy. Była sprawdzana na grupie ponad 5 tys. bezrobotnych. Szacuje się, że sprawny pracownik PUP będzie potrzebował na wywiad i uzupełnienie elektronicznego druku 7–8 minut.

Bezpośrednim prowadzeniem bezrobotnego ma się zajmować ok. 8 tys. doradców klienta, czyli ok. 40 proc. z 19 tys. zatrudnionych w PUP.

Podnoszenie kwalifikacji

Obecne przepisy w niewielkim stopniu uwzględniały potrzebę finansowania kształcenia ustawicznego pracowników. Ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674) co prawda przewiduje możliwość tworzenia zakładowych funduszy szkoleniowych, ale bardzo mało firm skorzystało z tego rozwiązania. W ocenie resortu pracy dużo skuteczniejszym instrumentem wspierania kształcenia ustawicznego osób pracujących będzie Krajowy Fundusz Szkoleniowy. Z jego środków rocznie tysiące zatrudnionych będzie mogło podnieść swoje kwalifikacje.

– Finansowanie szkoleń i studiów będzie swoistą profilaktyką na wypadek bezrobocia. Pracownik, który wiele lat nie uzupełniał wykształcenia i pracował w jednej firmie, ma duże problemy w znalezieniu nowej pracy ze względu na niedopasowanie kwalifikacji do potrzeb rynku wykorzystującego nowe technologie, materiały itp. Jeśli zatrudniony będzie na bieżąco podnosił kwalifikacje, szybciej znajdzie nową pracę, bo nie będzie musiał nadrabiać zaległości – wyjaśniał Jacek Męcina.

Resort pracy szacuje, że rocznie do dyspozycji Krajowego Funduszu Szkoleniowego będzie ok. 200 mln zł. Oznacza to możliwość podniesienia kompetencji przez 365 osób w każdym PUP na terenie kraju przy założeniu, że przeciętny koszt szkolenia pokrywany przez urząd pracy będzie wynosił ok. 1,8 tys. zł.

W 2014 r. Krajowy Fundusz będzie miał do dyspozycji ok. 40 mln zł (nowelizacja wejdzie w życie w trakcie roku). Przypomnijmy, że pracownik będzie mógł uzyskać 80 proc. kosztów kursu, czy studiów podyplomowych, ale kwota ta nie będzie mogła przekroczyć 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Wiceminister Męcina zadeklarował, że resort zadba, by pracownicy urzędów pracy także mogli na bieżąco podnosić swoje kwalifikacje, tak by ich wsparcie dla poszukujących zatrudnienia było jak najbardziej efektywne.