Tak wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła pod tym kątem m.in. ministerstwa, urzędy centralne i wojewódzkie, samorządy oraz spółki Skarbu Państwa. O kontrolę w ubiegłym roku wystąpiła Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.

O dysproporcjach płacowych występujących m.in. w administracji rządowej DGP pisał w 2013 r. Wtedy wskazywaliśmy na raport kancelarii premiera, z którego wynikało, że kobiety – urzędniczki są gorzej wynagradzane od mężczyzn. Na przykład na wyższych stanowiska służby cywilnej (dyrektorzy i ich zastępcy) zarabiają 12,5 tys. zł, czyli o ok. 500 zł mniej od mężczyzn. Podobne różnice w zarobkach występują na stanowiskach samodzielnych i wspomagających. Największe są jednak w służbie zagranicznej. Tam urzędniczki zarabiają 7,1 tys. zł, a urzędnicy o 1 tys. zł więcej.

Raport NIK potwierdził tylko ten stan.

– Dla mnie ta sytuacja jest kompletnie niezrozumiała. Po takiej kontroli powinna być podjęta decyzja polityczna o wyrównaniu płac kobiet do poziomu mężczyzn. Inaczej przepisy zakazujące dyskryminacji płacowej nie mają sensu – mówi prof. Jolanta Itrich-Drabarek z Uniwersytetu Warszawskiego, autorka komentarza do ustawy o służbie cywilnej.

Tłumaczy, że urzędniczki często nie wiedzą, że ich kolega na tym samym etacie zarabia kilkaset złotych więcej, a zajmuje identyczne stanowisko i wykonuje jednakowe zadania.

Potrzebę zmian dostrzegają też inni eksperci.

– Jedynym narzędziem dla kobiet pracujących w urzędach jest art. 183c kodeku pracy, który daje możliwość roszczenia sądowego – wskazuje dr Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jego zdaniem urzędy powinny być zobligowane do upubliczniania wysokości zarobków, a co najmniej wysokości przyznawanych nagród, z podziałem na płeć i według typów stanowisk. Ekspert uważa, że dla dobra sprawy można w tym wypadku zrezygnować z ochrony danych osobowych.

Zgodnie z raportem NIK mężczyźni, poza wyższą pensją zasadniczą, mogą też liczyć na wyższe bonusy od pracodawców. Otrzymują średnio więcej nagród, a w dodatku w wyższej wartości. Na przykład w spółkach komunalnych różnica ta wynosi 18 proc., w ministerstwach 7 proc., a w jednostkach samorządu terytorialnego 2 proc. Jedynie w urzędach wojewódzkich kobietom przyznawane są wyższe o 10 proc. nagrody.

Co ciekawe według kontrolerów mężczyźni o wiele częściej korzystają też z dodatkowych świadczeń, np. służbowego telefonu, laptopa, ryczałtu na paliwo, dofinansowania nauki.

Kontrolerzy w swoim raporcie podkreślali, że w Polsce wciąż nie wypracowano narzędzi umożliwiających monitorowanie poziomu zróżnicowania płac, a także obiektywnych mierników pozwalających ustalić wpływ poszczególnych czynników na wysokość wynagrodzenia. W efekcie spośród 31 skontrolowanych jednostek wartościowanie stanowisk pracy przeprowadzono tylko w pięciu. Z kolei pracodawcy deklarowali, że przy ustalaniu wysokości wynagrodzenia biorą pod uwagę przede wszystkim posiadane kwalifikacje i kompetencje oraz doświadczenie pracownika, a nie jego płeć.