Pracodawca, który nierozważnie zaplanuje pracę w długich okresach rozliczeniowych, będzie musiał liczyć się z wypłatą wyższych wynagrodzeń.
Firmy zyskają możliwość wydłużania i skracania czasu pracy w poszczególnych okresach, dzięki czemu łatwiej dostosują go do zapotrzebowania na produkcję lub usługi. Będzie to możliwe dzięki wydłużaniu okresów rozliczeniowych do maksymalnie 12 miesięcy. W razie wzrostu zamówień zatrudnieni będą np. pracować przez 6 dni w tygodniu (oczywiście przy zachowaniu kodeksowych norm dotyczących odpoczynku), a w późniejszym czasie po cztery dni. W długim okresie rozliczeniowym czas pracy zbilansuje się i firma nie będzie musiała płacić dodatków za nadgodziny. Takie rozwiązania zawiera rządowy projekt nowelizacji przepisów o czasie pracy, który czeka na przyjęcie przez Radę Ministrów.
To propozycje niezwykle korzystne dla firm, ale niosą dla nich także ryzyko. Projektowane zmiany nie określają bowiem szczegółowych zasad wypłaty pensji w okresach wydłużanej i skracanej pracy. A to – w zależności od sposobu wynagradzania pracownika, a także jego lojalności wobec firmy – może oznaczać, że pracodawca będzie musiał wypłacić im wyższe pensje niż wynika to z przepracowanego czasu. Z kolei zatrudnieni muszą liczyć się ze znacznymi wahaniami wysokości wynagrodzenia za poszczególne miesiące. Mogą też dłużej czekać na dodatek za ponadwymiarową pracę.