Ze wstępnych danych resortu pracy wynika, że w okresie styczeń – maj 2012 r. powiatowe urzędy pracy zarejestrowały 139 972 oświadczeń firm i osób fizycznych o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcowi (w tym 131 443 dotyczy obywateli Ukrainy). Gdyby ta dynamika utrzymała się do końca roku, to pracę u nas znalazłoby 336 tys. obcokrajowców. Tymczasem w całym 2011 r. przedsiębiorcy zadeklarowali w pośredniakach chęć zatrudnienia 259 777 pracowników zza wschodniej granicy. Trzeba jednak pamiętać, iż skala zainteresowania cudzoziemcami jest bardzo duża w miesiącach wiosennych, kiedy to rolnicy biorą oświadczenia z urzędów, żeby zapewnić sobie pracowników do rolnictwa. Potem – jesienią oświadczeń jest już mniej. Zdaniem Andrzeja Korkusa z East West Link można jednak szacować, iż w bieżącym roku zapotrzebowanie na tego typu osoby będzie większe niż w poprzednim.

– Liczba obcokrajowców zatrudnionych na podstawie oświadczeń wzrośnie w tym roku o około 10 – 20 proc. – zapewnia.

Zresztą rośnie systematycznie od 2007 r., czyli od kiedy resort pracy monitoruje pracujących obcokrajowców. W 2010 r. było ich już 189 tys., podczas gdy trzy lata wcześniej zaledwie 27,3 tys. Tendencja wzrostowa utrzymuje się, mimo że od pięciu lat stopa bezrobocia jest stosunkowo wysoka. Na koniec czerwca wyniosła 12,4 proc.

O popycie na zagraniczną siłę roboczą decyduje głównie interes ekonomiczny przedsiębiorców, którzy chcą zatrudnić tańszych od krajowych pracowników zza wschodniej granicy. Polacy wybierają raczej pracę w szarej strefie niż nisko płatną, np. w rolnictwie, ogrodnictwie i budownictwie. W tych branżach pracują głównie obcokrajowcy. Nie mniej ważnym argumentem od popytu na pracę obcokrajowców są ułatwienia prawne. Procedura ich zatrudniania jest łatwa i tania. Wystarczy, że przedsiębiorca w powiatowym urzędzie pracy zarejestruje bezpłatnie oświadczenie o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca. Następnie wyśle mu je, a ten na jego podstawie uzyska wizę w polskim konsulacie.