- Inspektorzy pracy powinni być rozliczani z jakości nadzoru, a nie liczby odwiedzonych firm i wydanych nakazów, mandatów. Ważnym zadaniem jest wsparcie w walce z epidemią. Zleciłem już analizę możliwości badania pracownikom temperatury w miejscu pracy - mówi Andrzej Kwaliński, główny inspektor pracy.
24 września 2020 r. został pan głównym inspektorem pracy. Jakie zadania i działalność PIP będą priorytetami?
W Państwowej Inspekcji Pracy jestem zatrudniony od ponad 35 lat. Wiele widziałem, wiele chciałbym zmienić. Bliska jest mi misja i wizja urzędu, którą realizowali główni inspektorzy pracy Bożena Borys-Szopa i Roman Giedrojć. To oni byli autorami ustawy o PIP, która weszła w życie w 2007 r., i ukierunkowali działalność inspekcji pracy. Te przepisy są dobre. Wymagają kosmetycznych zmian, ale nie jest potrzebna ich gruntowna przebudowa. Najważniejsza jest realizacja misji, jaką pełni PIP. Chciałbym, aby skończyło się zjawisko, które jeszcze występuje i – z braku lepszych określeń – nazwałbym je pozorowaniem działalności. Trzeba się skupić się na rzeczywistej realizacji zadań, które nakłada ustawa, bo to poprawiłoby sytuację pracowników i pracodawców. Dziś mamy z tym problem. Przejawem jest np. to, że działalność PIP jest oceniana często przez statystykę – liczbę przeprowadzonych kontroli, wydanych nakazów, mandatów itp. Tymczasem najważniejsze są efekty kontroli, wymierne dla pracowników i pracodawców, skutkujące odczuwalną poprawą warunków pracy i stanu przestrzegania prawa pracy.