Partnerzy społeczni i rząd nie porozumieli się w sprawie przyszłorocznej płacy minimalnej i wzrostu pensji w budżetówce. Ale są nowe pomysły na obniżenie klina podatkowego.
Na dzisiejszym posiedzeniu plenarnym Rady Dialogu Społecznego – o ile w ogóle do niego dojdzie – przedstawione będą efekty negocjacji m.in. w sprawie wzrostu minimalnego wynagrodzenia oraz płac w sferze budżetowej. Te są mizerne. Rząd twardo trzyma się swoich pierwotnych propozycji – najniższego wynagrodzenia na poziomie 2,8 tys. zł i braku automatycznej podwyżki o konkretny wskaźnik dla wszystkich pracowników budżetówki. Pracodawcy i związkowcy też się nie porozumieli w żadnej z tych spraw. Największym efektem rozmów wydaje się to, że większość stron dostrzega już konieczność zmian w kwestii minimalnego wynagrodzenia. Pracodawcy już wcześniej apelowali o obniżenie klina podatkowego, a ostatnio propozycję w tym względzie przedstawił OPZZ. Chodzi m.in. o zwiększenie kwoty wolnej od podatku i kosztów uzyskania przychodu, dzięki czemu zarabiający płacę minimalną dostaliby do ręki miesięcznie o ok. 140 zł więcej. Rząd nie mówi „nie” i chce rozmawiać na ten temat, ale raczej nie w tym roku.

Będzie posiedzenie?