Wprowadzenie przepisu, który jednoznacznie umożliwi wysyłanie pracowników na zaległy wypoczynek, w praktyce może ograniczyć uprawnienia zatrudniających
W okresie stanu epidemii firma będzie mogła udzielać zaległych urlopów w wskazanym przez siebie terminie, bez zgody podwładnego i nie oglądając się na plan urlopów. Tak wynika z tarczy antykryzysowej 4.0, która trafiła już do Senatu.
Teoretycznie takie uprawnienie ma ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorstw w dobie pandemii, ale w praktyce może przynieść im też szkody. Już teraz wysyłają bowiem samodzielnie zatrudnionych na zaległy wypoczynek, tyle że na podstawie ugruntowanego orzecznictwa (w tym Sądu Najwyższego). Skoro jednak przepisy twardo wskażą, że takie prawo przysługuje w okresie pandemii, sądy mogą dojść do wniosku, że po jej zakończeniu firmy nie mogą samodzielnie decydować o terminie zaległego wypoczynku (zmienić linię orzeczniczą na niekorzyść firm). Na dodatek nowy przepis – w przeciwieństwie do dotychczasowego orzecznictwa – limituje wymiar zaległego urlopu, którego firma może udzielać jednostronną decyzją.