Prawie jedna trzecia ankietowanych boi się zwolnień w swoim zakładzie pracy – wynika z sondaż United Surveys dla Dziennika Gazety Prawnej i radia RMF FM. Choć nie mamy wcześniejszych badań porównawczych, to tak znaczący odsetek pokazuje, jak szybko przechodzimy od rynku pracownika do wywołanego kryzysem rynku pracodawcy.
Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwraca uwagę, że taki wynik odpowiada strukturze gospodarki. − Podobny odsetek osób pracuje na umowy na czas określony czy cywilno-prawne – mówi ekspert. Zwraca uwagę, że to właśnie one są najbardziej narażone na zwolnienie, gdy pojawiają się ekonomiczne kłopoty. Łatwiej rozstać się z nimi niż z tymi na etatach na czas niekreślony z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia.
W tej sytuacji nawet gdyby doszło do dużych redukcji, to będą się one ujawniały stopniowo i zapewne w najnowszych danych o bezrobociu za marzec, które GUS poda pod koniec tygodnia, nie będzie widać wielkich wzrostów. Kubisiak podkreśla przy tym, że wynik sondażu po części jest zbieżny z danymi o osobach pracujących w sektorach gospodarki najbardziej dotkniętych kryzysem. To ponad 4 mln pracowników, czyli jedna czwarta aktywnych zawodowo.