O wezwaniu pracownika do służby wojskowej jego szef powinien dowiadywać się z urzędu – uważa rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz. Dlatego zwrócił się do ministra obrony narodowej z wnioskiem o podjęcie inicjatywy legislacyjnej w tej sprawie.
Obowiązujące przepisy ustawy z 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. z 2019 r. poz. 1541, ze zm.) zawierają niejednolite rozwiązania w zakresie informowania pracodawców o konieczności udzielania dni wolnych pracownikom, aby mogli stawić się do pełnienia służby wojskowej (w tym terytorialnej).
Co do zasady, o wezwaniu pracownika pracodawcy powinni dowiadywać się z urzędu, od właściwych władz wojskowych. Jednak nie zawsze tak jest. Zgodnie bowiem z art. 101c ust. 5 w przypadku ćwiczeń wojskowych rotacyjnych żołnierz rezerwy (tj. były żołnierz służby wojskowej oraz osoba, która nie odbywała służby, ale po przeprowadzonej kwalifikacji wojskowej została przeniesiona do rezerwy) ma obowiązek poinformować swojego pracodawcę, że został na nie powołany oraz o dniach, w których będzie je odbywał. W takim przypadku jedynym źródłem informacji dla pracodawcy jest sam pracownik.
Reklama
Do rzecznika MŚP docierają jednak sygnały, że nie zawsze rezerwiści wywiązują się z tego obowiązku. A to powoduje utrudnienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, bowiem nawet pomimo braku stosownej informacji pracodawcy mają obowiązek umożliwić swoim pracownikom stawienie się na ćwiczenia. Tymczasem fakt, że podwładny nie uprzedził szefa o terminie ćwiczeń, może skutkować co najwyżej ewentualną odpowiedzialnością porządkową.
W ocenie Adama Abramowicza w czasie pokoju, w sytuacjach, gdy nie zaistniała konieczność natychmiastowego stawiennictwa do służby wojskowej, pracodawcy powinni być informowani nie tylko niezwłocznie przez swoich pracowników, lecz przede wszystkim urzędowo.