Przez osiem miesięcy tego roku samorządy zwróciły rządowi więcej nadmiarowych pieniędzy na obsługę programu niż przez cały 2016 r. To irytuje urzędników rozpatrujących wnioski. Ich zdaniem środki te powinny trafić do nich.
Na opłacenie urzędników, którzy przyjmują i rozpatrują wnioski oraz uruchamiają wypłaty dla mieszkańców, do końca czerwca tego roku samorządy otrzymywały od rządu kwotę równą 1,5 proc. dotacji na wypłaty świadczeń wychowawczych. Od 1 lipca dotacja ta wynosi 1,2 proc., bo odkąd rozszerzono program na każde dziecko, odszedł obowiązek weryfikowania kryterium dochodowego. Jeśli pieniędzy z rządowej dotacji jest zbyt wiele, samorząd musi zwrócić resztę wojewodom.
Jak ustaliliśmy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), w okresie styczeń–sierpień br. gminy zwróciły ponad 31 mln zł (przysługiwało im 246,2 mln zł, a wykorzystały 215,1 mln zł). Dla porównania w całym 2018 r. oddały 12 mln zł nadmiarowych dotacji, w 2017 r. – 20,3 mln zł, a w 2016 r. (czyli pierwszym roku funkcjonowania programu, począwszy od kwietnia) – 33,8 mln zł.