W obliczu brexitu Polacy coraz rzadziej w poszukiwaniu pracy wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii. Pierwszym wyborem migrantów zarobkowych są teraz Niemcy.
ikona lupy />
DGP
”Oferujemy nie tylko lepsze zarobki, lepsze świadczenia socjalne i lepsze godziny pracy. Mamy też lepszą pogodę, lepsze jedzenie i krótszą drogę do Polski„ – w ten sposób reklamuje się Szpital Uniwersytecki w Düsseldorfie. W poszukiwaniu pracowników klinika zamieściła reklamę w ”Tygodniu Polskim„ i ”Coolturze„, pismach polonijnych wydawanych w Wielkiej Brytanii. Szpital apeluje w języku polskim do wszystkich martwiących się konsekwencjami brexitu: ”Przyjedźcie do Niemiec!„. Link podany na dole reklamy kieruje na stronę rekrutacyjną. Tam, również w języku polskim, zainteresowani przeprowadzką proszeni są o wysłanie krótkiego e-maila, ale najlepiej już po niemiecku.

Milion Polaków w UK

Szpital ma 100 etatów wolnych od zaraz. Większość miejsc mogą objąć osoby nieposiadające niemieckiego obywatelstwa. – Prowadzimy równolegle akcje billboardową u nas w regionie, ale lokalny rynek jest pusty – przekonuje w rozmowie z DGP Tobias Pott, rzecznik prasowy kliniki. Z tego powodu, jak wynika z danych rządu federalnego, liczba obcokrajowców w niemieckiej służbie zdrowia podwoiła się od 2013 r. Teraz sektor dostrzegł szansę w unijnych migrantach mieszkających w Wielkiej Brytanii, którzy z niepokojem oczekują wyjścia kraju z Unii Europejskiej.
Z Wysp nie zamierza wyjeżdżać Patrycja Pawełek. Polka pracuje jako nauczycielka w jednej z londyńskich szkół średnich. W Wielkiej Brytanii mieszka od 2005 r. – Przeprowadziłam się tu zaraz po skończeniu uniwersytetu. Całe moje życie zawodowe związane jest z tym krajem. Pracuję w sektorze publicznym, więc brexit, bez względu na jego formę, nie wpłynie na moje miejsce pracy – tłumaczy.
W 2003 r. przed polską akcesją do Unii Europejskiej i otwarciem brytyjskiego rynku pracy w Wielkiej Brytanii było tylko ok. 70 tys. Polaków. Obecnie mieszka i pracuje około miliona polskich obywateli. Wielu z nich, tak jak Pawełek, zapuściło na Wyspach korzenie i założyło rodziny. W ubiegłym roku minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz podała, że Polacy założyli w Wielkiej Brytanii ponad 60 tys. firm. Takie osoby nie podejmą spontanicznie decyzji o wyjeździe.

Niepokój migrantów

Polityczna zawierucha ma jednak duży wpływ na nastroje polskiej społeczności: – Dyskusji o brexicie toczy się mnóstwo. Ludzie mają obawy z powodów finansowych, dominuje poczucie niestabilności i generalne pytanie, jak ten kraj będzie wyglądał po wyjściu z UE – mówi Pawełek. Rychły polityczny rozwód może mieć wpływ na sytuację finansową rodziny Polki. Praca jej męża związana jest z transportem. Wciąż trudno oszacować, jaki wpływ na wiele biznesów będzie miało przywrócenie kontroli granicznych. Polacy obawiają się też wzrostu cen. – A Londyn jest już teraz bardzo drogim miejscem do życia.
Niepokój migrantów mieszkających w Wielkiej Brytanii odzwierciedlają statystyki. 2018 r. był pierwszym rokiem od ponad dekady, w którym zanotowano ujemne saldo migracji. Liczba migrantów z państw UE8, czyli tych, które weszły do Unii Europejskiej w 2004 r., zmniejszyła się w ubiegłym roku o 15 tys.
W latach 2014‒2015 jeszcze około jedna czwarta Polaków rozważających emigrację zarobkową preferowało wyjazd do jednego z brytyjskich miast – wynika z raportu ”Migracje zarobkowe Polaków„ przygotowanego przez Work Service. Im bliżej do brexitu, tym zainteresowanie tym kierunkiem wśród Polaków spadało. Ostatni pomiar z września 2018 r. wskazuje, że wyjazd do Wielkiej Brytanii w celu podjęcia pracy interesuje już tylko 3 proc. badanych. Większą popularnością wśród planujących wyjazd zarobkowy cieszą się Holandia, Szwecja i Norwegia.
Najpopularniejszym celem za granicą stały się Niemcy. Z raportu Work Service wynika, że zachodniego sąsiada wybiera jedna czwarta Polaków rozważających migrację. RFN długo zwlekało z otwarciem rynku pracy dla osób z krajów UE8. Polacy mogli bez dodatkowych utrudnień podjąć pracę w tym kraju dopiero od 2011 r. Od tego czasu widać zdecydowany wzrost polskich obywateli osiedlających się w niemieckich miastach. Ich liczba wynosiła w 2011 r. niemal 470 tys., aby w ciągu kilku lat wzrosnąć do ponad 860 tys. zarejestrowanych przez Federalny Urząd Statystyczny. Polacy przyjeżdżają coraz częściej nawet do wschodniej, ekonomicznie gorzej rozwiniętej części Niemiec. Liczba Polaków w Saksonii zwiększyła się na przestrzeni lat 2013‒2018 ponad czterokrotnie.

1,5 mln wakatów

Szpital w Düsseldorfie liczy na powodzenie akcji reklamowej: – Na podany w reklamie adres e-mail spływają już pierwsze zgłoszenia – mówi nam rzecznik Tobias Pott. Następnym krokiem będzie weryfikacja umiejętności językowych. Do podjęcia pracy w szpitalu wymagany będzie certyfikat z języka niemieckiego na poziomie B2. Pott nie obawia się problemów komunikacyjnych, wskazując na doświadczenie z ubiegłych lat. W 2013 r. szpital przyjął większą grupę pracowników z Hiszpanii. W ramach zatrudnienia pracownicy otrzymali pomoc językową oraz wsparcie przy szukaniu mieszkania.
Braki szpitala w Düsseldorfie nie są odosobnionym przypadkiem. Tylko w samych szpitalach niedostatki szacuje się nawet na 70 tys. osób. Pracowników w Niemczech brakuje niemal w każdej branży. Instytut Badań Pracy w opublikowanym w tym miesiącu raporcie określa liczbę wolnych miejsc pracy na niemal 1,5 mln. Intensywne kampanie rekrutacyjne prowadzi niemiecka kolej, firmy motoryzacyjne, firmy technologiczne, a ogłoszenia o poszukiwaniu personelu są częstym widokiem na witrynach sklepów, piekarni oraz na służbowych samochodach małych i średnich przedsiębiorstw.

Nowa ustawa migracyjna

Choć do Niemiec w ostatnich latach przybyło ponad milion uchodźców z krajów objętych konfliktami zbrojnymi, głównie z Syrii i z Afganistanu, to według różnych wyliczeń maksymalnie jedna czwarta z nich podjęła w latach 2014‒2018 pracę zarobkową. Niemcy przygotowują ich do wejścia na rynek pracy, ale utrudniają to liczne formalności, a edukacja zawodowa niezbędna do wykonywania wielu zawodów w Niemczech trwa latami.
Żeby łatwiej przyciągnąć pracowników, niemiecki rząd pod koniec roku przyjął treść nowej ustawy migracyjnej. Prawo w teorii ma ułatwić podjęcie pracy osobom spoza UE. Krytycy wskazują jednak, że ustawa wciąż stawia przed potencjalnym kandydatem wiele biurokratycznych wymogów i niedogodności. Dodatkowo ustawa ma wejść w życie dopiero w styczniu 2020 r. Wszystko zatem wskazuje na to, że Niemcy nie odpuszczą walki o pracownika z Polski i innych krajów Europy Środkowej należących do UE, w tym tych, którzy teraz dokładają swoją cegiełkę do brytyjskiego PKB. Tylko tę grupę można w ramach europejskiego rynku pracy zatrudnić przy minimalnej ilości formalności.
‒ Moje przesłanie do Polaków, którzy myślą o wyjeździe, jest takie: chcemy, byście zostali – przekonuje brytyjska wiceminister spraw wewnętrznych Caroline Nokes w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Jednak dla przyszłości Polaków mieszkających od lat w Wielkiej Brytanii decydujące będzie to, w jaki sposób rząd w Londynie przeprowadzi proces wyjścia z UE i jakiego rodzaju nowy kontrakt społeczny zaproponuje unijnym migrantom. Patrycja Pawełek nie kryje obaw: ‒ Denerwuje mnie, że nic do końca nie jest wiadome, że cały czas musimy oczekiwać na to, co stanie się w przyszłości. Wielka Brytania jest w jakimś sensie, obok Polski, moim domem. I nagle tym domem przestaje już być.
Wyjazd za pracą do Wielkiej Brytanii rozważa już tylko 3 proc. badanych