- Dzisiaj pracownicy, a szczególnie profesjonaliści, szukają pracy, która zapewnia nie tylko wysokie płace, lecz także przyjazną atmosferę. Etos służby cywilnej opiera się na poczuciu przynależności do elitarnej grupy, która ma poczucie własnej wartości i wyjątkowości oraz wywiera wpływ na najważniejsze decyzje i procesy w państwie. - mówi w wywiadzie prof. dr hab. Jolanta Itrich-Drabarek z Instytutu Nauk Politycznych UW, były członek Rady Służby Cywilnej.
W tym roku dopiero po 10 latach odmrożono kwotę bazową w służbie cywilnej. Podwyższono ją o 2, 3 proc. Dlaczego każdy rząd oszczędza na fachowcach?
Jolanta Itrich-Drabarek: Rządzący w Polsce po 1989 r. ciągle nie oswoili się z sytuacją, że pracownicy i urzędnicy służby cywilnej to fachowcy. Ciągle wpisują się w retorykę, w której biurokracja jest synonimem nieudolności, korupcji, bezduszności i niekompetencji. Tak naprawdę tworzy się błędne koło. Politycy potwierdzają przy każdej okazji, że administracja wymaga cięć budżetowych, a ludzie w niej zatrudnieni nie są dobrze przygotowani do wykonywania swojej pracy. Przedsiębiorcy uważają, że biurokracja niszczy ich wolność i przedsiębiorczość, a płace urzędników są nieadekwatne do włożonej pracy. Media opisują jedynie negatywne przypadki zachowań urzędniczych. Przeciętni obywatele mający kontakt z administracją krytykują ją, bo napotykają na niezrozumiałe przepisy i niekompetentne osoby.
Reklama
Czy w służbie cywilnej powinny istnieć kwota bazowa i system mnożnikowy?
Wielu specjalistów opowiada się za likwidacją systemu mnożnikowego. Ciekawej analizy dotyczącej płac w służbie cywilnej dokonał dr Kamil Mroczka, który w artykule „Uwarunkowania i kierunki zmian systemu wynagrodzeń w polskiej służbie cywilnej” wskazuje, że rozpiętość widełek mnożnikowych w ramach poszczególnych grup stanowisk może spowodować, iż osoba na stanowisku wspomagającym będzie otrzymywać wyższe wynagrodzenie od dyrektora departamentu czy biura.

Reklama
Nie obawia się pani, że po likwidacji systemu pensje byłyby ustalane według sympatii do określonych pracowników związanych z ekipą rządzącą?
U podstaw słabości funkcjonowania administracji publicznej zawsze leży polityczna protekcja przy obsadzaniu stanowisk urzędniczych. Tylko silne osadzenie w prawie oraz zbudowanie niezależnych od decydentów politycznych organów pozwoliłoby na dzielenie środków adekwatnie do wykonywanej pracy.
Czy zlikwidowałaby pani trzynastkę, która też nie motywuje?
Przy tej wysokości pensji pracowników i urzędników służby cywilnej nie. Trzynasta pensja jest czynnikiem motywującym do podjęcia pracy w służbie cywilnej, a także może być argumentem przemawiającym za tym, żeby z niej nie odchodzić…
Jak należy zreformować system wynagradzania w administracji, aby można było skutecznie konkurować z rynkiem o specjalistów?
Państwo wykonuje niezwykle ważne funkcje, dotyczące polityki społecznej, gospodarczej, bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, musi więc pozyskiwać wysokiej klasy specjalistów. Inaczej nie będzie efektywne, racjonalne i gospodarne. Nie znam jednak demokratycznego państwa, w którym płace w administracji konkurują z płacami w sektorze prywatnym, szczególnie jeśli dotyczy to wysokiej klasy specjalistów. Płace w sektorze prywatnym są zawsze wyższe niż w sektorze publicznym. Można jednak próbować zbudować taki system, aby był atrakcyjny dla specjalistów. Często jest tak, że specjalista decyduje się na pracę w służbie cywilnej nie z powodów finansowych, ale z chęci wykonywania ważnej politycznie i społecznie pracy albo dlatego, bo wykonuje pracę w ustalonych godzinach (co ma znaczenie dla osób mających rodziny, a szczególnie dzieci), bo można z dużym wyprzedzeniem zaplanować długi urlop, bo może pracować w niepełnym wymiarze czasu pracy, bo mimo dłuższej nieobecności (ciąża i urlop macierzyński, choroba własna czy dzieci) ma zagwarantowany powrót do pracy, bo istnieje możliwość wykonywania telepracy itp. Należy także przekonać społeczeństwo, że koncepcja źle opłacanej administracji jest z natury błędna, ponieważ tania administracja oznacza kiepskiej jakości usługi, niezadowalające zaspokajanie potrzeb społecznych czy nieracjonalne gospodarowanie publicznymi pieniędzmi. Brak fachowców w administracji można szczególnie boleśnie odczuć w przypadku usług informatycznych czy decyzji dotyczących gospodarki.
A wchodząc już w szczegóły?
To na pewno należałoby uprościć system wynagradzania pracowników poprzez likwidację podziałów na różne typy i rodzaje urzędów. Należy też uprościć nazewnictwo stanowisk, których obecnie jest około 500, a także należy wprowadzić maksymalny poziom wynagrodzeń dla stanowisk wspomagających, wynikający z ich wartości rynkowej, a nie tabeli zaszeregowania. Jak pisze wspomniany dr K. Mroczka, w wielu urzędach asystenci zarabiają więcej niż samodzielni pracownicy, często reprezentujący interes Polski na arenie międzynarodowej. Zgadzam się również ze stwierdzeniem, że niezbędne jest precyzyjne określenie zasad wynagradzania osób zajmujących wysokie stanowiska w służbie cywilnej, ponieważ obecnie jest tak, że podobne kwoty zarabiają np. dyrektorzy generalni o bardzo zróżnicowanej odpowiedzialności finansowej.
A czynniki pozapłacowe, jak np. karnet na basen, mogłyby przyciągnąć ludzi do urzędów?
Jeśli mowa o czynnikach pozapłacowych, to karnet na basen już nie wystarczy. Dzisiaj pracownicy, a szczególnie profesjonaliści, szukają pracy, która zapewnia nie tylko wysokie płace, lecz także przyjazną atmosferę. Etos służby cywilnej opiera się na poczuciu przynależności do elitarnej grupy, która ma poczucie własnej wartości i wyjątkowości oraz wywiera wpływ na najważniejsze decyzje i procesy w państwie. Tak jest np. w USA, gdzie pracownicy służby cywilnej, mimo niższych zarobków w porównaniu ze sferą prywatną, deklarują dumę z powodu pracy na rzecz państwa, które nie tylko realizuje funkcje wewnętrzne, lecz także decyduje o porządku na świecie. Obiektywny nabór, przejrzystość reguł, zachowanie zasad neutralności politycznej, postawienie już nie tylko na ergonomię, lecz także na ekologiczne biuro – oto nowe wyzwania, jakie stoją przed pracodawcą. Nie można też zapominać, że dobrego pracownika służby cywilnej państwo powinno sobie wychować.