statystyki

Za dużo obietnic w ogłoszeniach o pracę

autor: Patrycja Otto28.06.2018, 11:10; Aktualizacja: 28.06.2018, 12:16
Rozmowa kwalifikacyjna

Polowanie na pracowników trwa. Poszukiwani są nie tylko specjaliści, lecz także robotnicy niewykwalifikowani.źródło: ShutterStock

Pracodawcy coraz bardziej odczuwają brak rąk do pracy. Dlatego są gotowi zrobić wiele, by je pozyskać. Efekt? W ogłoszeniach rekrutacyjnych mijają się z prawdą.

Nie ma rąk do pracy – słychać narzekania przedsiębiorców. Taki komunikat wysyłają też sieci handlowe, prowadząc głośne kampanie informacyjne, które mają zachęcić do zatrudniania się w marketach. Pracownicy nie są jednak chyba aż tak na wagę złota, bo kandydaci nagminnie wprowadzani są w błąd. Przede wszystkim kusi się ich wysokimi, jak na branżę, zarobkami. Po przejściu procesu rekrutacyjnego okazuje się jednak, że stawka na początek jest zdecydowanie niższa. A osiągnięcie wynagrodzenia, jakie oferowała sieć w ogłoszeniu, wymaga spełnienia wielu dodatkowych warunków. Czy to dozwolone? Eksperci twierdzą, że tak. Ogłoszenie to tylko zaproszenie do rozmów, a nie skonkretyzowana oferta pracy.

Ale to nie wszystko. Jak alarmują związki zawodowe, część ogłoszeń jest fikcyjna, a markety tak naprawdę nie poszukują nowych pracowników. Chodzi o to, aby już zatrudnionym, często wykonującym więcej obowiązków, niż wynika to z umowy, dać złudzenie, że niedługo zostaną odciążeni.

Polowanie na pracowników trwa. Poszukiwani są nie tylko specjaliści, lecz także robotnicy niewykwalifikowani. Tych ostatnich od dłuższego czasu szuka handel, branża kurierska czy logistyczno-magazynowa, a w ostatnich tygodniach przemysł rolniczy czy przetwórczy. Konkurencja chętnych do zatrudnienia jest duża, a najlepsza metoda na jej pokonanie to atrakcyjne warunki pracy i płacy. Praktyką staje się więc podawanie w ogłoszeniach rekrutacyjnych kwot wynagrodzeń, które będą osiągalne dopiero po pewnym czasie.

Przekupienie ogłoszeniem

Nie od dziś wiadomo, że pieniądze są podstawowym argumentem dla szukających pracy przy wyborze konkretnej oferty. Dlatego ten rok upływa pod hasłem systematycznych podwyżek niemal w każdym sektorze gospodarki. Pod tym względem wyróżnia się m.in. handel. Lidl od marca podniósł np. stawki o 9,3 proc. w stosunku do poziomu wynagrodzeń z 2017 r. Płace w tej sieci sięgają już od 2800 do 3550 zł brutto, a wraz ze stażem pracy wzrastają do ponad 4000 zł brutto (pisaliśmy o tym w Kadrach i Płacach 7 czerwca: „Lokalizacja sklepu może decydować o wysokości pensji”, DGP nr 109). Nie trzeba było długo czekać, by do walki włączyli się inni. Tesco zapowiedziało, że od 1 lipca zaproponuje pełnoetatowym pracownikom pensje na poziomie 2600 zł brutto. To by oznaczało, że sieć podnosi płace o ok. 10 proc. Pracownicy Tesco zauważają jednak, że to wynagrodzenie, owszem, jest osiągalne, ale tylko dla osoby, która przepracuje trzy miesiące. A nowo przyjmowany pracownik otrzyma mniejszą stawkę – mimo że w ogłoszeniu o pracę wpisana jest tylko ta wyższa.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Wasyl(2018-06-29 17:32) Zgłoś naruszenie 42

    Jakbym czytał info o ogłoszeniach rzadowych w służbie cywilnej...Tam od dawna nie podają wynagrodzeń tylko piszą że zapewniają np.atrakcyjny pakiet ubezpieczeń,ale brak info o tym że opłaca JE sobie sam pracownik...Takich kuriozalnych warunków w tych ogłoszeniach jest znacznie więcej nawet proponują grę w amatorską piłkę nozna

    Odpowiedz
  • WT(2018-07-27 14:13) Zgłoś naruszenie 20

    "Brak rąk do pracy" - dobry żart!!! , w ogłoszeniach nie podaje się wynagrodzenia , najczęściej to oferta wolontariatu a jeżeli wynagrodzenie to raczej jałmużna. Pan Morawiecki bardzo skutecznie kontynuuje dzieło L.Balcerowicza i wspiera zachodnie koncerny wszelkimi sposobami.

    Odpowiedz
  • Staszek(2018-07-29 15:24) Zgłoś naruszenie 10

    7 razy znalazłem pracę przez ogłoszenie, ostatnio 4 miesiące temu. W RZADNYM z tych 7 przypadków NIGDY nie było prawdą to co pisali w ogłoszeniu. Powinna być jakaś poprawka w kodeksie aby za KŁAMSTWA w ogłoszeniach pracodawcy ponosili koszty finansowe. Wtedy nauczyli by się może uczciwości i szacunku do przyszłego pracownika, albo jakaś czarna lista ogólnodostępna w Internecie dla oszustów ogłoszeniowych. W sprawach spornych można by było przynieść do sądu pracy treść ogłoszenia i porównać z rzeczywistością. Panie premierzy myślę że 10 tys. zł kary dla oszustów ogłoszeniowych to byłoby dobre tak na początek. I oczywiście w treści ogłoszenia obowiązek podania kwoty(pensja), bardzo szczegółowy wykaz obowiązków.

    Odpowiedz
  • xerox(2018-09-12 20:34) Zgłoś naruszenie 00

    Żeby tylko mijali z prawdą. Wiele ogłoszeń to śmiech na sali. Brak adresu w ogłoszeniach, nazwy firmy i adresu. Zastanawiam się czasem czy wstydzą się własnych firm czy jak. Człowiek stara się obliczyć czy mu się praca opłaca, jakie koszty są dojazdu miesięcznego do pracy i czy przeżyje za pensje. Na pierwszy rzut oka ogłoszenie super, dobra stawka na godz.,dodatki, premie motywacyjne, wydaje się że wszystko zgodnie z prawem. Idzie się na taką rozmowę okazuje się no tak stawka jest taka jak w ogłoszeniu tyle ze z premią już podana (ale premie przyznają dopiero po przepracowaniu kilku miesięcy). Następnie się okazuje że premie to czysta fikcja jedynie w ogłoszeniu. Karty, opieka medyczna tylko w treści ogłoszenia. Od pracownika czy kandydata do pracy oczekuje się milion dwieście - przykazań nawet jak się ubrać, a po stronie pracodawcy nawet szacunku do bezrobotnego nie widać - bo gdyby miał to w ogłoszeniach podałby choćby podstawowe informacje. Dla mnie to ewidentne -szemrane firmy -wyzyskujące pracowników. Bo jak mam sprawdzić czy pracodawca jest uczciwy jak podstawowych informacji nie podaje. Powinno się w końcu to unormować prawnie co powinno być obligatoryjnie zamieszczone w ogłoszeniu. Może głupota pracodawców trochę by opadła i przestało by się słać na durne prywatne e-maile cv przyszłych szefów.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane