Fakt uczestniczenia w zbieżnych zajęciach nie ma znaczenia, gdy ustawa jasno wskazuje jaki kierunek studiów pozwala na przystąpienie do rekrutacji.

Sprawa dotyczyła pozwu kobiety, która domagała się uznania wypowiedzenia, które otrzymała od swojego pracodawcy za bezskuteczne oraz przyznania na jej rzecz kwoty 5.400 zł wynagrodzenia za okres wypowiedzenia.

Powódka pracująca na stanowisku asystenta rodziny tłumaczyła, że wskazana w wypowiedzeniu przyczyna rozwiązania umowy o pracę jest niezasadna. Kontrola, przeprowadzona u pracodawcy przez wojewodę wykazała, że kobieta nie spełnia wymogów ustawowych do pracy na zajmowanym stanowisku. Tymczasem powódka wskazywała, że „pomimo innej nazwy kierunku ukończonych studiów od wskazanej w art. 12 ust. 1 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, program ukończonych przez nią studiów był tożsamy z programem studiów na kierunkach wymienionych w ustawie. Podkreśliła, że ukończone studia teologiczne przygotowały ją należycie do pracy na stanowisku asystenta rodziny, o czym świadczy prawidłowe wykonywanie przez nią pracy przez okres ponad dwóch lat”. Za istotny uznała brak zalecenia czy nakazu ze strony kontrolującego do rozwiązania z nią współpracy.

Pracodawca powołał się na literalne brzmienie przepisu, zgodnie z którym asystentem rodziny może być osoba, która posiada wykształcenie wyższe na kierunku pedagogika, psychologia, socjologia, nauki o rodzinie lub praca socjalna. „Katalog tych kierunków ma charakter zamknięty i nie może być uzupełniany” – tłumaczył. Skoro w przepisie nie uwzględniono teologii, dalsze zatrudnianie powódki jest niemożliwe. Dotychczasowe zatrudnienie uznane zostało za niezgodne z prawem.

Reklama

Sąd analizując sprawę stwierdził, że powódka ukończyła studia na Wydziale Teologicznego na kierunku teologia, o specjalności nauki o małżeństwie i rodzinie, uzyskując w 2013 roku tytuł magistra teologii w zakresie specjalności nauki teologiczne. W tym samym roku strony nawiązały stosunek pracy w oparciu o umowę zawarta na czas określony. Przełożona kobiety zdawała sobie sprawę z braków w jej kandydaturze. W celu wyjaśnienia problemu zapoznała się z pełnym zakresem przedmiotów, jakie powódka realizowała w toku studiów teologicznych, a także skonsultowała się z jednym z departamentów. Decydujący podczas podejmowania decyzji okazał się fakt, iż kobieta pracowała w pogotowiu opiekuńczym, gdzie pełniła zastępstwo za nieobecnych opiekunów.

Reklama

Dopiero wojewoda w czasie kontroli stwierdził, że spośród trzech asystentów rodziny, tylko dwie osoby posiadały kwalifikacje zgodne z wymogami określonymi w ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. W wystąpieniu pokontrolnym zalecono, by na stanowisku asystenta rodziny zatrudnione były osoby spełniające ustawowe wymagania.

Sędzia powołując się na stanowisko Sądu Najwyższego (wyrok Sądu Najwyższego z 12 lipca 2001 r., sygn. I PKN 542/00), przypomniał że brak kwalifikacji wymaganych do pracy na danym stanowisku bezsprzecznie należy do przyczyn, z powodu których można rozwiązać umowę o pracę. „Ustawodawca w sposób jednoznaczny określił wymogi, jakie muszą spełnić osoby pretendujące do pracy na stanowisku asystenta rodziny. W zakresie wykształcenie wymagane jest, by posiadały wykształcenie wyższe na kierunku pedagogika, psychologia, socjologia, nauki o rodzinie lub praca socjalna. Mogą też posiadać wykształcenie wyższe w innym dowolnym kierunku, ale wówczas muszą odbyć szkolenie z zakresu pracy z dziećmi lub rodziną i udokumentować co najmniej roczny staż pracy z dziećmi lub rodziną lub studiami podyplomowymi obejmującymi zakres programowy szkolenia określony na podstawie art. 12 ust. 3 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej i udokumentuje co najmniej roczny staż pracy z dziećmi lub rodziną. Możliwą jest również praca jako asystent rodziny z wykształceniem średnim. Tutaj dodatkowo również wymagane jest szkolenie z zakresu pracy z dziećmi lub rodziną, a nadto udokumentowanie co najmniej 3-letni stażu pracy z dziećmi lub rodziną (…) Odkodowanie znaczenia przytoczonego przepisu, w myśl paremii „clara non sunt interpretanda”, nie wymaga zastosowania innych reguł wykładni, aniżeli językowych” – czytamy w uzasadnieniu.

Sąd nie miał wątpliwości, że powódka nie ma wykształcenia spełniającego ustawowe wymagania. „Nie ma żadnego znaczenia, iż w programie jej studiów pojawiały się przedmioty nauczane także na pedagogice, psychologii, socjologii, naukach o rodzinie czy pracy socjalnej. Na kierunkach tych naucza się również elementów prawa, co nie uprawnia pedagoga do przystąpienia do aplikacji adwokackiej” – stwierdził.

Program zajęć na ukończonej przez kobietę specjalizacji miałby znaczenie, gdyby ustawodawca w treści przepisu zawarł zapis, wedle którego „dopuszczalne byłoby odstępstwo od wymogu ukończenia studiów na wybranych kierunkach, gdyby na kierunku ukończonym przez osobę zainteresowaną nauczano określonych przedmiotów”. W analizowanej sprawie takiego odstępstwa nie uwzględniono. Sąd wyjaśnił, że pracodawca nie może zweryfikować doświadczenia osoby zainteresowanej pracą asystenta rodziny na podstawie załączonego do dyplomu wykazu zaliczonych przedmiotów, jak twierdził jeden z departamentów urzędu.

Po przeanalizowaniu doświadczenia zawodowego kobiety uznano, że w dacie wypowiedzenia nie musiała odbywać rocznego stażu pracy z dziećmi lub rodziną. Ponadto z jej akt nie wynikało, by odbyła wymagane przepisami szkolenia. Nie można więc uznać, by spełniała ustawowe kryteria do wykonywania pracy na stanowisku asystenta rodziny. Dalsze jej zatrudnianie „narażałoby pozwanego na zarzut niewłaściwego realizowania jego zadań, w tym stosowania norm prawnych odnoszących się do przedmiotu jego działalności i mogło narażać na konsekwencje prawne. Koniecznym było zatem wyeliminowanie tego naruszenia” – uznano.

Z uwagi na powyższe wypowiedzenie zostało uznane za uzasadnione a powództwo oddalono jako bezzasadne.

Zarządzenie, Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum w Szczecinie, sygn. akt: IX P 259/17