Rośnie liczba pracowników wysyłanych do pracy za granicę. Tak wynika z najnowszego raportu na temat delegowania przygotowanego na zlecenie Komisji Europejskiej.
Reklama
Zgodnie z nim w 2015 r. zostało wystawionych 2,05 mln poświadczonych formularzy A1 (na podstawie których delegowani są pracownicy do innych krajów UE). Rok wcześniej było to o 7 proc. mniej. Trzema głównymi państwami wysyłającymi są nadal: Polska (463,2 tys. poświadczonych formularzy A1), Niemcy (240,9 tys.) i Francja (139,0 tys.). Polski ZUS wydał 23 proc. wszystkich formularzy A1 w UE. Jednak większość A1 wystawiają państwa starej Unii. Odsetek poświadczeń dla krajów piętnastki to 56 proc. Natomiast w przypadku nowych państw UE jest to 44 proc. – Przeczy to stereotypowej opinii, że pracownicy delegowani są głównie ze wschodu na zachód Europy. Najczęściej z delegowania korzystają kraje starej UE, np. pracownik jedzie z Francji do Niemiec – wyjaśnia Marcin Kiełbasa, prawnik z Inicjatywy Mobilności Pracy.
Zmieniła się też sytuacja w procentowym udziale poszczególnych sektorów gospodarki. Zmniejszył się udział A1 w budownictwie – z około 43,7 proc. w 2014 r. do ok. 36 proc.
– Raport jest dowodem na sukces polskich przedsiębiorców – prawie co czwarty druk A1 to dokumenty poświadczone przez polski ZUS. Sytuacja może się zmienić, jeżeli zostanie przyjęta nowelizacja dyrektywy w kształcie zaproponowanym przez Komisję Europejską – ostrzega Marcin Kiełbasa.
KE proponuje m.in. wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. To oznacza, że polscy pracownicy wysyłani za granicę mieliby zapewnione takie same płace jak lokalni. Przez to nasze firmy delegujące mogą stać się mniej konkurencyjne.