statystyki

Zatrudniając Ukraińców, trzeba myśleć o konsekwencjach

autor: Jakub Styczyński28.02.2017, 17:00
25 lat niepodległości Ukrainy

Odpowiedzialność za błędy związane z niewłaściwą interpretacją zapisów w umowie przez zatrudnionego pracownika cudzoziemca spoczywa na pracodawcy.źródło: ShutterStock

Przedsiębiorca musi się liczyć z tym, że to on odpowie za pomyłki wynikające z nieznajomości języka polskiego. Chodzi nie tylko o zapłatę roszczeń, lecz także straty wizerunkowe.

Pracownik fast foodu pomylił się i wydał nie ten zestaw. Nie pomogły tłumaczenia, że Ukrainiec nie znał polskiego. Klient zwrócił zestaw i zażądał tego, który zamawiał. Niedostatecznie znający język Ukrainiec zatrudniony jako pracownik sklepu RTV sprzedał klientowi telewizor, twierdząc, że ma on kartę sieciową. Okazało się, że pracownik źle zrozumiał instrukcję. Rozzłoszczony klient po kilku dniach odniósł rozpakowany telewizor. Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej. W obu przypadkach to przedsiębiorca będzie musiał ponieść konsekwencje wprowadzenia klienta w błąd.

Ponad 1,4 mln zezwoleń

Zatrudnianie pracowników z zagranicy wielu przedsiębiorców uważa za atrakcyjne. Jak wynika ze statystyk Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w ub.r. wydano przybyszom z zagranicy prawie 130 tys. zezwoleń na stałą pracę (głównie Ukraińcom), a ponadto zarejestrowano ponad 1,3 mln oświadczeń pracodawców o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi.

Firmy chętnie ich zatrudniają, zwłaszcza gdy są to młodzi, pełni zaangażowania ludzie, którzy chętnie zgadzają się na pracę za niższe stawki. Rzecz w tym, że niekiedy obejmują posady, które wiążą się z bezpośrednią obsługą klientów i realizacją ich zamówień. A w takich wypadkach o pomyłkę wynikającą z niezrozumienia języka nietrudno. Jeden z czytelników relacjonuje nam wręcz, że w barze typu fast food zatrudniającym obcokrajowców notorycznie otrzymuje zupełnie inne zamówienie, niż oczekiwał. Ryzyko dla przedsiębiorcy rośnie, gdy cudzoziemiec zatrudniony jest w call center, przy sprzedaży RTV i AGD czy w firmie świadczącej usługi transportowe. W takich przypadkach rośnie bowiem prawdopodobieństwo wyrządzenia poważnej szkody klientowi, wprowadzenia w błąd lub ograniczenia praw konsumenckich. Przykładowo wyobraźmy sobie sytuację, kiedy klient spieszy się na ważne spotkanie, a kierowca z powodu niezrozumienia wiezie go w zupełnie inne miejsce. Albo sprzedawca przytakuje w odpowiedzi na pytanie, czy dany sprzęt elektroniczny posiada atrakcyjną funkcję, która jest kluczowa dla decyzji o jego zakupie.


Pozostało 63% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane