Kto sam nie ureguluje podatku, ten będzie musiał zapłacić tyle, ile wyliczy mu fiskus. Ktoś, kto ukrywa zyski przed skarbówką, musi się liczyć z tym, że urząd sam wymierzy mu zaległą daninę. Praktyka pokazuje, że oszustwo się nie opłaca.
Reklama
Pan Grzegorz świadczył usługi remontowe, mimo że nie prowadził firmy. Urząd skarbowy ustali mu dochód z działalności na podstawie przelewów i wpłat na konto. Pan Grzegorz uważa, że obliczenia fiskusa są dalekie od rzeczywistości, bo części wpłat na konto dokonał sam po wcześniejszej wypłacie środków z rachunku bankowego. – Chciałem np. kupić kanapę i w związku z tym wypłaciłem 5 tys. zł. Nie znalazłem jednak niczego interesującego i tego samego dnia wpłaciłem pieniądze z powrotem na konto – mówi czytelnik. Twierdzi, że fiskus tego nie uwzględnił i w związku z tym dwukrotnie opodatkował niektóre transakcje. Nie wie też, dlaczego organy podatkowe zlekceważyły zeszyt, który pan Grzegorz prowadził na własne potrzeby. Czy urząd miał prawo tak postąpić?

Reklama
TAK
Przede wszystkim prywatny zeszyt to nie dokument księgowy. Ewidencję należy prowadzić zgodnie z wymogami, a jeśli jej nie ma, to trzeba zdać się na wyliczenia organów podatkowych. Pan Grzegorz zapewnia, że wypłat z konta dokonywał w związku z zakupami, których nie dokonał, a następnie wpłacał te same środki z powrotem na konto. Problem w tym, że nie ma na to żadnych dowodów. Nie ma się więc co dziwić, że fiskus przyjmuje, iż opodatkowana powinna być każda wpłata (także wpłata własna), która wpłynęła na rachunek bankowy. O to, że niektóre z nich zostaną dwukrotnie opodatkowane, czytelnik może mieć pretensje wyłącznie do siebie. Gdyby prowadził ewidencję zgodnie z wymogami, problemu by nie było.
Podstawa prawna
Wyroki NSA z 13 stycznia 2015 r., sygn. akt II FSK 2963/12 oraz II FSK 2964/12.
Czy obowiązuje jedna stawka VAT na wszystko
Pan Tomasz sprzedawał różne produkty na popularnym portalu internetowym. Nie zarejestrował jednak firmy i nie prowadził ewidencji. Gdy organy podatkowe trafiły na jego trop, posłużyły się danymi dotyczącymi transakcji, które przekazał im portal internetowy. Na tej podstawie ustaliły obrót i przychód podatnika. Pan Tomasz kwestionuje głównie wymierzony mu podatek VAT. Tłumaczy, że handlował różnymi towarami – opodatkowanymi różnymi stawkami. Tymczasem fiskus przyjął dla wszystkich najwyższą, 23-proc. stawkę podatku. Czy słusznie?
TAK
Niestety, organ podatkowy to nie biuro rachunkowe. Podatnik, który sprzedaje towary objęte różnymi stawkami podatku VAT, nie może liczyć na to, że fiskus będzie prowadził rachunkowość za niego i będzie ustalał właściwą stawkę podatku dla każdej transakcji. Z reguły przyjmuje jedną – tę najwyższą – dla wszystkich transakcji. Tym bardziej że nicki użytkowników na portalach internetowych zwykle nie pokrywają się z danymi osobowymi na rachunkach bankowych. W związku z tym organy podatkowe straciłyby mnóstwo czasu, ustalając, co było przedmiotem konkretnych transakcji i jaka stawka podatku jest właściwa dla każdej z nich.
Podstawa prawna
Wyrok NSA z 14 lipca 2014 r., sygn. akt I FSK 702/14.
Czy płatność kartą jest gorsza niż gotówką
Pan Wojciech prowadził dwa kluby – dyskoteki. Interes szedł dobrze, dopóki fiskus nie porównał transakcji, które przeszły przez terminal płatniczy, z dobowymi raportami z kasy fiskalnej. Po kontroli okazało się, że czytelnik będzie musiał zapłacić podatek od wszystkiego, co przeszło przez terminal płatniczy, a nie tylko od tego, co zaewidencjonował na kasie. Pan Wojciech próbował tłumaczyć, że transakcje były ewidencjonowane na kasie nie w chwili zlecenia zapłaty (a więc wtedy, kiedy klient wpisał na terminalu PIN), tylko w chwili, gdy pieniądze faktycznie zostały przelane na firmowe konto. Pyta, czy fiskus miał prawo domierzyć mu podatek, skoro tego nie sprawdził.
TAK
Organy podatkowe mają prawo domagać się dopłaty podatku, gdy raporty dobowe z kasy fiskalnej nie zgadzają się z transakcjami, które przeszły przez terminal płatniczy. Ci, którzy prowadzą ewidencję na kasach, są zobowiązani ewidencjonować każdą sprzedaż już z chwilą jej dokonania (a więc z chwilą zlecenia płatności), a nie wpływu należności na konto (zaksięgowania kwoty), i drukować raport dobowy po zakończeniu każdego dnia sprzedaży.
Podstawa prawna
Wyrok NSA z 7 września 2016 r., sygn. akt II FKS 2065/14.
Czy możliwy jest 75-proc. podatek od wydatków
Pani Janina od lat zarabia 12 tys. zł brutto. Na umowie ma połowę tej kwoty i tylko od tej części płaci podatek dochodowy. Niedawno kupiła mieszkanie za gotówkę. Fiskus pyta, skąd wzięła na to pieniądze, i grozi karnym podatkiem. Czy może nałożyć na nią podatek od nieujawnionych dochodów?
TAK
Pani Janina musi liczyć się z tym, że urząd skarbowy nałoży na nią 75-proc. podatek od nieujawnionych dochodów. Fiskus ustali go, biorąc pod uwagę z jednej strony jej wydatki i zgromadzony majątek, a z drugiej dochody zgłoszone do opodatkowania. Szansą dla podatniczki jest wykazanie, że pieniądze pochodzą z niezgłoszonej do opodatkowania darowizny (wtedy zapłaci 20-proc. podatek od spadków i darowizn) lub pożyczki (wtedy zapłaci 20-proc. podatek od czynności cywilnoprawnych).
Podstawa prawna
Art. 20 ust. 3 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2012 r. poz. 361 ze zm.).
Art. 7 pkt 5 ustawy z 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 626 ze zm.).
Art. 15 ust. 4 ustawy z 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn (Dz.U. z 2016 r. poz. 205 ze zm.).
Czy fiskus może ważyć towar, by obliczyć należność
Pan Igor handlował butami – w boksie i przez internet. Sprzedaży internetowej praktycznie w ogóle nie ewidencjonował. Fiskus wymierzył mu podatki (VAT i PIT), biorąc pod uwagę wagę paczki pocztowej, na podstawie której ustalił liczbę par butów i przemnożył ją przez najwyższą cenę. Pan Igor pyta, czy taka metoda jest w ogóle dopuszczalna.
TAK
Wybór metody, na podstawie której ustalona zostanie podstawa opodatkowania, zależy od organu podatkowego. Nie ma więc żadnych przeszkód ku temu, by urzędnicy skontaktowali się z firmą kurierską, za pośrednictwem której paczki były wysyłane, i oszacowały liczbę sprzedanych par butów na podstawie wagi paczki i maksymalnej ceny obuwia.
Podstawa prawna
Wyrok NSA z 3 września 2015 r., sygn. akt I FSK 771/14.
Czy przedsiębiorca ma wpływ na wyliczenia
Pan Jan, przedsiębiorca pogrzebowy, oszukiwał na podatkach. Fiskus ustalił, że rodziny zmarłych często płaciły więcej, niż wynikało z wystawionych faktur. Problem polega na tym, że urzędnicy przyjęli, iż każda wystawiona faktura dokumentuje kompleksową usługę o maksymalnej wartości z cennika przedsiębiorcy, i na tej podstawie ustaliły jego dochód. Pan Jan się z tym nie zgadza. Twierdzi, że zdarzało się i tak, że sprzedawał samą trumnę i żadnych dodatkowych usług nie świadczył. Czy fiskus nie powinien porównać zysków jego firmy z czterema innymi zakładami pogrzebowymi, które działają w tej samej miejscowości? Wtedy podatek byłby mniejszy.
NIE
Przedsiębiorca, który oszukuje, musi liczyć się z tym, że fiskus sam wybierze metodę, na podstawie której ustali jego zyski. Zasada jest taka, że organy podatkowe w pierwszej kolejności powinny korzystać z metod szacowania podstawy opodatkowania przewidzianych w ordynacji podatkowej – jedną z nich jest porównanie zysków firmy z zyskami innych podobnych przedsiębiorstw, o które walczy pan Jan. Wystarczy jednak, że fiskus uzna, iż metoda ta nie pozwoli na obiektywne odtworzenie podstawy opodatkowania. Wówczas może posłużyć się inną metodą, dowolnie wybraną. Warunkiem jej zastosowania jest prawidłowe uzasadnienie. Najpewniej działalność zakładu pana Jana nie mogła zostać porównana z działalnością innych zakładów ze względu na to, że nie było pomiędzy nimi konkurencji. Czytelnik – dzięki temu, że oszukiwał fiskusa – mógł oferować klientom niższe ceny. Przez to jego firma była bardziej konkurencyjna, a działalność bardziej opłacalna i nieporównywalna z innymi.
Podstawa prawna
Art. 23 par. 3, 4 i 5 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 2015 r. poz. 613 ze zm.).