Odebranie przez obrońcę obwinionego lekarza wezwania na rozprawę dyscyplinarną na sześć dni przed terminem zamiast przepisowych siedmiu nie jest na tyle poważnym naruszeniem procedury, by uwzględnić kasację – tak wynika z postanowienia Sądu Najwyższego.
Początkiem sprawy była skarga, którą złożyła pacjentka dentystki dr K. Lekarka przeprowadziła w sposób nie do końca prawidłowy leczenie protetyczne (założenie dwóch mostów w dolnej szczęce pacjentki), w wyniku czego doszło do komplikacji – pacjentka skarżyła się na poważny dyskomfort i ostatecznie utratę ruchomości w dolnej szczęce. Wymagało to dalszego, uciążliwego leczenia. Ostatecznie pacjentka skierowała do rzecznika odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w O. skargę, żądając ukarania lekarki. Sprawa trafiła do sądu lekarskiego, który uznał dentystkę za winną błędu medycznego i wymierzył jej karę upomnienia.
Od tego orzeczenia odwołanie złożył obrońca ukaranej stomatolog i tu zaczęły się problemy, które doprowadziły strony przed oblicze Sądu Najwyższego. Otóż okazało się, że obwiniona i jej adwokat otrzymali zawiadomienie o rozprawie zbyt późno (obowiązujący termin minimalny wynosił siedem dni przez datą rozprawy, zaś zawiadomienie odebrano dzień później), a wniosek o jej odroczenie został oddalony. W efekcie – jak twierdziła obrona – tak adwokat, jak i obwiniona nie stawili się przed sądem i pod ich nieobecność zapadło orzeczenie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.