Działający od 2018 r. system miał z jednej strony dawać gwarancję, że nikt nie będzie „ręcznie” sterował przydzielaniem spraw, a z drugiej – rozwiązywać problem nierównomiernego obłożenia pracą samych orzekających. Pojawiły się jednak sygnały o tym, że jedni sędziowie mają dużo więcej spraw od innych, że system „premiuje” tych, którzy częściej są nieobecni w pracy, a nawet że wyjątkowo rzadko są wybierane nazwiska ostatnie na liście. Raport Najwyższej Izby Kontroli z ubiegłego roku wskazywał wręcz, że „w systemie brak jest mechanizmów zabezpieczających przed ewentualnymi działaniami ograniczającymi losowość przydziału spraw referentom”.
Od lat trwa walka o to, byśmy dowiedzieli się, jak działa system. MS konsekwentnie odmawiało udzielania tych informacji. Przed rokiem jedną z toczących się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym spraw udało się wygrać Fundacji ePaństwo. Sąd nakazał w niej ujawnienie algorytmu systemu (sygn. akt III OSK 836/21).