Sprawa dotyczyła byłego prokuratora, który został zatrzymany za to, że rozmawiał przez telefon w czasie prowadzenia samochodu bez odpowiedniego zestawu. Po zatrzymaniu odmówił pokazania dokumentów i poddania się badaniu trzeźwości. Został ukarany naganą przez prokuratorskie sądy dyscyplinarne obu instancji.
Mężczyzna złożył kasację do ID SN. Domagał się umorzenia sprawy lub przekazania jej do ponownego rozpoznania w I instancji. Zarzucił sądowi odwoławczemu niewłaściwe przeprowadzenie kontroli instancyjnej oraz naruszenie jego prawa do obrony polegające na uchylaniu wielu jego pytań lub uniemożliwieniu ich zadania.
Obecny na rozprawie rzecznik dyscyplinarny prokuratury przekonywał, że pytania te były zasadnie oddalane, bo dotyczyły kwestii niezwiązanych ze sprawą. Obwiniony dociekał np., jak długo dokonujący zatrzymania policjant nosi okulary (choć ten używał ich tylko do czytania). Kwestionował, że w ogóle był w miejscu, w którym został zatrzymany. Stawiał również tezę, jakoby cały proces był ustawioną z góry serią czynności w celu zaszkodzenia mu.
Reklama
Rzecznik dyscyplinarny ocenił, że zarzuty stawiane w kasacji są próbą obejścia ograniczeń tego środka odwoławczego i w rzeczywistości dotyczą ustaleń faktycznych i oceny materiału dowodowego.
Skład orzekający przychylił się do tego poglądu i oddalił kasację jako oczywiście bezzasadną. Uznał, że kontrola instancyjna została przeprowadzona prawidłowo, a rozstrzygnięcie było słuszne. Jednocześnie ID podkreśliła – choć sąd kasacyjny nie zajmuje się ustaleniami faktycznymi – że postępowanie dowodowe przeprowadzono prawidłowo. Sędzia sprawozdawca Ryszard Witkowski dodał, że obwiniony, który obecnie jest adwokatem, w jednym z pism procesowych groził składowi orzekającemu wszczęciem postępowania karnego, co stanowi groźbę bezprawną i narusza zasady etyki adwokackiej. Dlatego sędziowie postanowili powiadomić o tym organy dyscyplinarne adwokatury. ©℗