Stały wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę, które stanowi podstawę określenia wysokości sumy podlegającej ochronie, z roku na rok utrudnia dochodzenie wierzytelności. Prowadzi to de facto do zakłócenia zrównoważonego poziomu ochrony dłużnika i wierzyciela, na niekorzyść tego ostatniego. To wniosek, który znalazł się w stanowisku rządu do poselskiego projektu nowelizacji kodeksu pracy, prawa bankowego i ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Jeszcze w zeszłym roku wniosła go komisja ds. petycji, dokument czeka na pierwsze czytanie.
Jego autorzy proponują zmniejszenie kwoty wolnej od potrąceń z wynagrodzenia za pracę do 85 proc. płacy minimalnej netto. Obecnie kwota wolna jest równowartością minimalnego wynagrodzenia pomniejszonego o podatek, składki na ubezpieczenie społeczne czy wpłaty na rzecz pracowniczych planów kapitałowych. Przy płacy minimalnej wynoszącej obecnie 3010 zł brutto, „bezpieczne” jest nieco ponad 2250 zł. Do tego dochodzą wciąż obowiązujące przepisy covidowe, które podnoszą kwotę wolną o 25 proc. na każdego niepracującego członka rodziny, jeśli dłużnikowi z powodu pandemii COVID-19 obniżono wynagrodzenie (choć niebawem zasady te zostaną zmodyfikowane na niekorzyść dłużników).