W środę komisja sprawiedliwości i praw człowieka rozpoczęła prace nad dwoma projektami dotyczącymi zmian w Sądzie Najwyższym, autorstwa prezydenta i posłów PiS. Zdecydowano, że projektem bazowym podczas dalszych prac legislacyjnych będzie propozycja Andrzeja Dudy.

Podczas trzygodzinnych obrad członkowie komisji wyrazili ogólne opinie o projektach. Posłowie Koalicji Obywatelskiej, Solidarnej Polski, Polski 2050 i PSL zapowiedzieli złożenie licznych poprawek.

Poseł PSL Krzysztof Paszyk zaproponował kilka zmian, które - jak mówił - dają możliwość wsparcia i realnego uchwalenia projektu prezydenta. Argumentował, że poprawki te zmierzają do tego, aby w organie, który zastąpi Izbę Dyscyplinarną znaleźli się sędziowie z co najmniej siedmioletnim stażem w SN. Zgodnie z tymi poprawkami, osoby, które dziś zasiadają w Izbie Dyscyplinarnej, przejdą w stan spoczynku.

Reklama

Poprawki KO mają odnosić się m.in. do funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa. "Poprawki będą dotyczyły m.in. wprowadzenia nowego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej tak, żeby nie można było prześladować sędziów za wydawanie orzeczeń i stosowanie się do prawa europejskiego. Chcemy też odpolitycznienia KRS, to kwestia fundamentalna" - powiedziała PAP wiceprzewodnicząca komisji Kamila Gasiuk-Pihowicz z tego klubu.

Piotr Sak z Solidarnej Polski powiedział, że będzie przedstawiał propozycje poprawek, które zmodernizują projekt prezydencki i "doprowadzą do tego, że będzie on zgodny z konstytucją oraz orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego". Szczegóły poprawek - jak zapowiedział - zostaną przedstawione podczas omawiania przez komisję konkretnych zapisów.

Reklama

Michał Gramatyka (Polska 2050) wyraził satysfakcję, że komisja jako projekt bazowy do dalszych prac wybrała propozycję prezydencką. "Dobrze, że projekt prezydenta został wiodącym, bo jest to prawo w wielu elementach do przyjęcia przez nasze koło" - dodał. Zgłosił jednak poprawki, zgodnie z którymi osoby zasiadające obecnie w Izbie Dyscyplinarnej SN nie mogłyby przejść do innych izb tego sądu i nie miałyby też uprawnień do stanu spoczynku; ponadto - jak mówił - "wszystkie orzeczenia Izby Dyscyplinarnej powinny utracić moc".

Do zapowiedzi poprawek i niektórych zastrzeżeń odniosła się prezydencka minister Małgorzata Paprocka. Zwróciła w tym kontekście uwagę, że status sędziów powołanych przez prezydenta jest nienaruszalny. "Bardzo trudno zrozumieć zarzut do projektu ustawy dotyczący jakoby nadmiernego wpływu władzy wykonawczej na powoływanie sędziów. Wszystkich sędziów w Polsce powołuje prezydent na wniosek KRS" - mówiła. Dodała, że do szczegółowych założeń poprawek będzie się odnosiła na kolejnych etapach prac.

Jak poinformował przewodniczący komisji Marek Ast (PiS), szczegółowe prace nad projektami będą prowadzone w tygodniu po Świętach Wielkanocnych. Ast pytany przez PAP, czy PiS przychyli się do poprawek zgłaszanych przez posłów odparł, że decydujące w tej sprawie jest stanowisko prezydenta.

"Akceptacja ze strony prezydenta dla określonych poprawek pewnie będzie sygnałem dla klubu, że taką poprawkę można uwzględnić. Na tym etapie nawet najbardziej łagodne propozycje klubu PSL budzą jednak wątpliwości, bo kwestionują wyłączną prerogatywę prezydenta do powoływania sędziów" - ocenił Ast.

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta podczas dyskusji mówił, że europejskie trybunały w kwestiach powoływania sędziów dzielą państwa na kraje "starej demokracji", które mogą więcej i państwa "nowej demokracji", które mają się słuchać tych trybunałów.

"Jesteśmy tu, żeby pracować nad ustawami mającymi na celu poprawę relacji z UE. Reprezentuje pan ugrupowanie, które robi wszystko, aby obniżyć rangę i pozycję Polski w UE. Jest to w obecnej sytuacji geopolitycznej zdrada polskiej racji stanu, więc nie ma pan absolutnie żadnego prawa, żeby wypowiadać się w tych kwestiach" - odniosła się do słów Kalety Gasiuk-Pihowicz.

Wiceminister odpowiedział posłance KO, że "został oskarżony o postępowanie niegodne polskiego parlamentarzysty". "To co pani powiedziała zostanie zapisane w protokole" - dodał i stwierdził, że "z woli wyborców broni interesów Rzeczypospolitej".

"Złożę wniosek do komisji etyki w związku z tym, że podczas pracy komisji oskarżono ministra Kaletę o zdradę stanu, podczas gdy wypowiadał się o Konstytucji RP i bronił tej konstytucji" - zapowiedziała z kolei wiceprzewodnicząca komisji Anna Milczanowska (PiS).

Uznany przez komisję sprawiedliwości w środę za wiodący projekt prezydenta Andrzeja Dudy zakłada likwidację Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Spośród wszystkich sędziów SN, z wyjątkiem m.in. prezesów izb SN, miałyby być wylosowane 33 osoby, spośród których prezydent wybierać ma na pięcioletnią kadencję 11 sędziów do składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej. W projekcie zaproponowana została instytucja określana mianem "testu bezstronności i niezawisłości sędziego", dająca każdemu obywatelowi - jak wskazywał prezydent - prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd.

Z kolei projekt PiS zakłada przekazanie rozstrzygania spraw dyscyplinarnych sędziów SN jako całości i pozostawienie Izbie Dyscyplinarnej tego sądu rozpatrywania spraw innych zawodów prawniczych. Ponadto - według projektu - sędzia nie mógłby być pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani dyscyplinarnej za wydane orzeczenie z wyjątkiem określonego wyjątku poważnych i całkowicie niewybaczalnych zachowań ze strony sędziego. Toczące się postępowanie karne lub dyscyplinarne sędziów w związku z wydanymi przez nich orzeczeniami, jeżeli nie mieszczą się w przewidzianym wyjątku, miałyby zostać umorzone.

Natomiast skierowany do dalszych prac sejmowych, ale nierozpatrywany na razie projekt nowej ustawy o SN autorstwa Solidarnej Polski przewiduje nowy SN składający się tylko z dwóch Izb: Prawa Prywatnego oraz Prawa Publicznego, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby sędziów SN do maksymalnie 30 i zakresu spraw rozpatrywanych przez ten sąd. Ci spośród obecnych sędziów SN, którzy nie zostaliby powołani do nowego SN, mogliby - przy odpowiednim stażu - przejść w stan spoczynku lub trafić do sądów apelacyjnych.