Z Marcinem Wiąckiem rozmawia Magdalena Rigamonti
Wiem, że pan płakał.
Płakałem? Byłem głęboko poruszony.
Bo?
Nigdy nie miałem z czymś takim do czynienia. Nigdy nie byłem w tak bezpośrednim kontakcie... W lesie zobaczyłem ludzi szukających lepszego życia, wyziębionych, głodnych, chorych. Dzieci zobaczyłem. To moje pierwsze takie doświadczenie.
Bo pan prawami człowieka zajmował się w teorii.