Sprawa dotyczyła pozwu o odszkodowanie i zadośćuczynienie za pogorszenie się sytuacji życiowej i rodzinnej, jaki wniosła przeciwko towarzystwu ubezpieczeniowemu T. Anna Z. z córką Wiktorią S. oraz Natalia S. i Adrian S. Powództwo to było konsekwencją wypadku, który miał miejsce w czerwcu 2009 r., a którego uczestnikiem i poszkodowanym był Piotr S., ojciec Natalii, Adriana oraz Wiktorii i partner życiowy Anny Z.
Mężczyzna wskutek odniesionych obrażeń kilka dni po wypadku zmarł. Towarzystwo T., w którym był ubezpieczony kierowca – sprawca wypadku – uznało jednak, iż do zdarzenia częściowo przyczynił się sam poszkodowany, nie zachowując należytej ostrożności przy przechodzeniu przez jezdnię. Tragedia miała miejsce po północy, w trudnych warunkach atmosferycznych – padał deszcz. Piotr S. przechodził przez szeroką, dwupasmową ulicę i nie zwrócił uwagi na nadjeżdżający samochód. Jak ustalono w późniejszym śledztwie, kierowca był trzeźwy i jechał stosunkowo wolno – ok. 50 km/h, ale też nie zachował szczególnej ostrożności, wymaganej od wjeżdżającego na przejście dla pieszych, i w efekcie doszło do śmiertelnego potrącenia. W efekcie każdemu dziecku zmarłego towarzystwo T. zgodziło się wypłacić po ok. 32 tys. zł.