Spór o udostępnienie tego typu danych Ministerstwo Sprawiedliwości najpierw wygrało przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie. WSA co prawda częściowo uwzględnił skargę sędziego na bezczynność MS, jednak w zakresie, w jakim dotyczyła danych na temat nieobsadzonych etatów, została ona oddalona. Sąd uznał, że liczbę wakatów można ustalić samodzielnie na podstawie zamieszczanych w Monitorze Polskim obwieszczeń o naborach na wolne etaty. Z tym argumentem nie zgodziło się jednak stowarzyszenie. Jak wskazywało, byłby on trafny, gdyby MS w sposób prawidłowy, a więc niezwłocznie (tak stanowił wówczas przepis; później rządzący wykreślili z niego słowo „niezwłocznie”), wykonywało swój ustawowy obowiązek obwieszczania w MP o każdym zwolnionym stanowisku sędziowskim lub asesorskim. Tymczasem, jak wynika z informacji uzyskanej przez stowarzyszenie w MS, ogłaszanie zajmowało ministrowi czasami prawie 400 dni.
Wczoraj NSA przyznał rację wiceprezesowi Iustitii, nakazując ministrowi rozpoznanie wniosku i udzielenie odpowiedzi. W ustnych motywach rozstrzygnięcia NSA podkreślił, że stanowisko, jakie zajął w sprawie MS, jest oczywiście błędne, a po lekturze jego odpowiedzi udzielonej na skargę trudno było dociec, czego dotyczyła. Sąd zaznaczył, że nie należało pomijać kontekstu wniosku sędziego Marczyńskiego, jakim są wątpliwości co do opóźniania przez ministra obsady wolnych urzędów sędziowskich.