Kolejny protest

O ciężkiej sytuacji w sądach i prokuraturze słyszymy od lat. Cyklicznie jest ona przypominana podczas akcji protestacyjnych. Zamrożone wynagrodzenia, coraz liczniejsze obowiązki, kurcząca się kadra, czy mobbing – to codzienność z jaką muszą się mierzyć m.in. urzędnicy czy asystenci. - Mamy nadzieję na zmiany w waloryzacji wynagrodzeń w całej sferze budżetowej. To jest ten moment, gdy należy walczyć także o godne zarobki pracowników sądów i prokuratury. I jeśli nie udało się to metodą konsyliacyjną, to trzeba okazać swoje niezadowolenie na ulicy, tak jak dziś – mówi Tomasz Salwa, prokurator, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

Tak zaczęliśmy tekst w 2019 r. o proteście, który przybrał wówczas formę rozłożonego miasteczka namiotowego przed budynkiem ministerstwa sprawiedliwości: „Przepracowani, źle opłacani, niedoceniani i sfrustrowani – taki smutny obraz przeciętnego pracownika sądu wyłania się na podstawie przeprowadzonych z nimi rozmów. – Mamy świadomość, że w dyskusji publicznej zostanie podniesiony argument, że jak nam się nie podoba to możemy zmienić pracę. Jak jednak ludzie to sobie wyobrażają? Jeżeli odejdą doświadczeni pracownicy to ucierpią na tym sami obywatele. Niedługo już nikt nie będzie chciał przyjść na nasze miejsce" - mówił wtedy sekretarz sądowy w jednym ze stołecznych sądów z 10-letnim stażem.”

Reklama

Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Pozostały nie tylko stare problemy, ale również doszły nowe, spowodowane pandemią. Kwarantanny i izolacje zaburzyły pracę niejednego wydziału. Do tego nałożyła się szybka próba cyfryzacji, która w połączeniu z brakiem szkoleń spotęgowała tylko chaos w niejednym miejscu. - Deprecjacja wynagrodzenia pracowników wymiaru sprawiedliwości następuje od lat. Znalezienie i utrzymanie profesjonalnej kadry stało się dla nas wyzwaniem. Odpowiedzialności zawodowej naszej kadry musi towarzyszyć godne uposażenie, bo pracownicy prokuratury są niezwykle ważni z punktu funkcjonalności firmy - wyjaśnia Salwa. I przypomina, że w ubiegłym roku, po akcji protestacyjnej, udało się doprowadzić do podwyższenia wynagrodzeń pracowników sądów i prokuratury. -Biorąc pod uwagę stopień inflacji, skalę podwyżek, to de facto i tak mówimy o obniżeniu realnej wartości ich wynagrodzeń. Dlatego powrót do rozwiązań związanych z zamrożeniem jest niesprawiedliwy.

Ta sytuacja oraz przyjęcie w czerwcu przez Radę Ministrów założeń stanowiących podstawę do opracowania budżetu na 2022 r., zgodnie z którymi automatyczna podwyżka wynagrodzeń w sferze budżetowej została zamrożona, spowodowało, że pracownicy tych grup zawodowych postanowili ponownie wyjść na ulice. Co prawda wspomniany projekt uległ później zmianie i przewidziano w nim waloryzację wynagrodzeń na poziomie 4,4 proc. oraz odmrożenie funduszu nagród (3 proc.), jednak nie doprowadziło to do ostudzenia nastrojów. - Ciężko mówić, że 12-procentowa waloryzacja jest podwyżką. Poza tym premier podkreśla, że mamy świetne wyniki gospodarcze, że wzrasta PKB i stać nas na podwyżki dla parlamentarzystów i samorządowców, ale o tych, dzięki którym państwo również funkcjonuje zapomniano. Propozycje wyjściowe do ustawy okołobudżetowej w wysokości 4,4 proc. nawet nie pokrywają waloryzacji - komentuje prokurator Salwa.

Reklama

W dniu protestów ministerstwo sprawiedliwości wydało oświadczenie, w którym czytamy, że "Minister Sprawiedliwości wystąpił do Ministra Finansów z prośbą o wyłączenie pracowników wymiaru sprawiedliwości z zamrożenia wynagrodzeń na 2022 r. Wstępny projekt ustawy budżetowej na 2022 r. przewiduje wzrost wynagrodzeń pracowników sądownictwa o co najmniej 4,4 proc.".

Jakie w tym roku mają postulaty pracownicy sądów i prokuratury?

1. Podwyżka wynagrodzeń od stycznia 2022 roku o wskaźnik co najmniej 12%.

2. Zwiększenie liczby etatów administracji, obsługi i asystentów.

3. Stop mobbingowi w miejscu pracy.

4. Wprowadzenie systemu mnożnikowego wynagrodzeń pracowników sądów i prokuratur w 2022 roku.

5. Powrót do prac nad Ustawą o modernizacji prokuratury w 2022 roku.

"Dość pracy za grosze, żądamy godnych płac", "Te pieniądze nam się po prostu należą", "Stop zamrożeniu płac", "Bez nas sądy nie istnieją" - te hasła oddają istotę problemów.

Tomasz Salwa podkreśla, że nie chodzi tylko o pieniądze, ale też o poprawę organizacji pracy i przypomina jakie inne postulaty znalazły się na liście żądań. - Justyna Przybylska ze związku zawodowego Ad Rem mówi o sytuacji związanej z warunkami pracy, o mobbingu, o nadmiernym obciążeniu pracowników. I to się dzieje też u nas.

Organizatorami manifestacji są m.in. Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, Krajowy Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Ad Rem", Ogólnopolski Związek Zawodowy Kuratorów Sądowych i NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa i Prokuratury. Protestujących wspiera Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" oraz Forum Współpracy Sędziów.

To zresztą znamienne, że tak liczna grupa, kilka różnych organizacji związkowych jest tak mało słuchana. - Proces uzwiązkowienia w naszym kraju jest niewielki - przypomina Tomasz Salwa. - Patrzę z zazdrością na Francję czy Niemcy, gdzie zdanie związków zawodowych liczy się przy negocjacjach. W Polsce mamy niby Centrum Dialogu Społecznego, mamy trzy wielkie centrale związkowe, związki branżowe, takie jak nasz, ale nasz głos nie jest słyszalny w debacie.

Stanowisko Iustitii

Postulaty protestujących popiera m.in. Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”. W jego stanowisku czytamy, że „jakość pracy urzędników sądowych, ich kwalifikacje oraz codzienny trud zasługują na szacunek i godziwe wynagrodzenie w rozumieniu art. 13 Kodeksu pracy. Bez nich wymiar sprawiedliwości nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Należy podkreślić, że przez wiele lat ich wynagrodzenia nie były w ogóle waloryzowane lub waloryzacja miała charakter fasadowy. Podwyżki dokonane w 2019 r. a także zapowiedzi podwyżek dla pracowników administracyjnych nie przekraczające poziomu inflacji nie rozwiązują w pełni problemu. Aktualne rozgoryczenie i frustracja pracowników sądów są w pełni zrozumiałe”.

Sędziowie wskazali również, że „trzeba nie mieć przyzwoitości, żeby zamrażać wynagrodzenia pracownikom budżetówki, jednocześnie podwyższając je m.in. Prezydentowi, Premierowi, Marszałkom Sejmu i Senatu, ministrom, wiceministrom, posłom, senatorom oraz członkom władz państwowych spółek a także przeznaczając z budżetu państwa miliardy złotych na media publiczne. Takie zachowanie należy uznać za skrajnie nieetyczne”.

Dlaczego chcą podwyżek?

Aby móc na to odpowiedzieć należy przyjrzeć się zakresowi obowiązków urzędników sądowych i asystentów sędziów. To pozwoli uzmysłowić na czym polega ich praca, oraz jakie wymagania muszą spełnić, aby móc pracować w tym zawodzie.

Urzędnik sądowy - czyli kto?

Zgodnie z ustawą z dnia 18 grudnia 1998 r. o pracownikach sądów i prokuratury (Dz.U. 1998 nr 162 poz. 1125) urzędnikiem może zostać osoba:

  • która ma pełną zdolność do czynności prawnych;
  • nieposzlakowanej opinii;
  • która nie była karana za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe;
  • przeciwko której nie jest prowadzone postępowanie o przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe;
  • posiadająca stan zdrowia pozwalający na zatrudnienie na określonym stanowisku;
  • która odbyła staż urzędniczy w sądzie lub w prokuraturze.

Do 23 sierpnia 2013 r. istniał również obowiązek posiadania przez urzędników co najmniej studiów pierwszego stopnia i uzyskania tytułu zawodowego.

Zasadniczo zakres ich obowiązków jest bardzo szeroki i zapewnia funkcjonowanie sądu.

Odpowiadają oni m.in. za:

  • Prowadzenie akt sprawy - Od założenia obwoluty, odnotowania sprawy, zszycie akt, odnotowanie sprawy w systemie aż po podkładanie korespondencji i terminowe przedstawianie ich do decyzji sędziemu.
  • Komunikowanie się ze stronami – poprzez udostępnianie dokumentów lub akt, udzielanie informacji o sprawie i inne czynności zwane potocznie prowadzeniem biura i archiwum.
  • Zapewnienie organizacji przy sprawnym przeprowadzeniu rozprawy. Chodzi tutaj m.in. o przygotowaniu akt na sesję, rozpisanie wokandy czy protokołowanie.
  • Kontakt z innymi instytucjami.
  • Protokołowanie na rozprawach.
  • Wykonywanie zarządzeń sędziego.

To tylko część z licznych czynności wykonywanych przez urzędników. Jednak to tylko teoria. Jak to wygląda w praktyce? Opowiedzieli nam o tym sami urzędnicy sądowi w 2019 r. - Wielokrotnie słyszałem, że jeśli pracuję w sądzie to pewnie mam wygodną posadę w budżetówce z dobrymi zarobkami, gdzie przez większość dnia piję kawę. Niestety taki właśnie mylny obraz urzędnika pokutuje w odbiorze społecznym przez co pewnie się pomija naszą grupę zawodową przy podwyżkach. Ludzie składają pismo do sądu i nie wiedzą co się z nim dalej dzieje, jak dużo czynności trzeba wykonać, zanim sędzia wyda orzeczenie. Są sfrustrowani tym, że musieli tak długo czekać na rozstrzygnięcie i często te pretensje są kierowane w naszą stronę. Najlepiej to widać w Biurze Obsługi Interesanta – opowiada Adam (imię zmienione -red.), urzędnik sądowy w wydziale cywilnym z 10- letnim stażem w jednym ze stołecznych sądów rejonowych.

Asystenci

Zgodnie z ustawą z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. 2001 nr 98 poz. 1070) na stanowisku asystenta sędziego może byś zatrudniony ten, kto:

  • jest obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej i korzysta z pełni praw cywilnych i obywatelskich;
  • jest nieskazitelnego charakteru;
  • ukończył wyższe studia prawnicze w Polsce i uzyskał tytuł magistra lub zagraniczne uznane w Polsce;
  • ukończył 24 lata.
  • Do 23 sierpnia 2013 r. istniał również obowiązek ukończenia przez taką osobę aplikacji ogólnej prowadzonej przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury lub zdania egzaminu sędziowskiego, prokuratorskiego, notarialnego, adwokackiego lub radcowskiego.

To tyle jeżeli chodzi o teorię. O tym jak wygląda dzień pracy takiego pracownika opowiedzieli nam asystenci z wydziału cywilnego w jednym z warszawskich sądów rejonowych. Również wówczas poprosili o zachowanie anonimowości.

- Nasza praca polega na analizowaniu akt spraw i podejmowaniu merytorycznych decyzji co do przebiegu sprawy. Często sporządzamy projekty postanowień niejawnych, które podpisują sędziowie, czasem nawet projektów wyroków. Zdecydowaną większość naszej pracy zajmuje jednak napisanie projektów uzasadnień do wyroków, które zostały wydane w danej sprawie. Nie jest tak, że jeden dzień pracy to jedno uzasadnienie – przeważnie pisze się kilka uzasadnień jednego dnia. Na jedno mamy zatem kilka godzin, a trzeba się dokładnie zapoznać z aktami sprawy, jak również treścią i motywami rozstrzygnięcia. Sprawę, którą sędzia prowadził czasem kilka lat, my musimy opanować w ciągu kilku godzin i umieć ją dokładnie uzasadnić – wskazywała Monika (imię zmienione – red.), asystentka sędziego z 4-letnim stażem.

Dodała że, nie patrzy się na to, że nasz czas pracy to teoretycznie 8 godzin dziennie. Często zostajemy po godzinach, bo praca, którą nam się zostawia na dany dzień jest niemożliwa do zrobienia w 8 godzin. Na asystentów zrzucane są czasami najgorsze sprawy, które albo wymagają dużego nakładu czasu pracy, przemyśleń, badania merytorycznego sprawy, przepisów i orzecznictwa, a sędziowie nie chcą lub nie mają czasu się nimi zająć.