Zwrócił pan na Twitterze uwagę, że realne zarobki prawników wcale nie są tak wysokie, jak się powszechnie uważa...
Tak, chodziło mi o zmitologizowane podejście do zarobków prawnika i do jego stylu życia. Ludzie czerpią wiedzę o tym zawodzie z seriali i filmów, a także zafałszowanych lub niepełnych przekazów medialnych. Dominuje obraz prawnika z Warszawy, pracującego w dużej korporacji, pnącego się szybko po szczeblach kariery. Dotyczy to jednak tylko wycinka ogółu pełnomocników. Mało kto wie, jak ciężko jest się wybić na rynku adwokatom i radcom z mniejszych ośrodków. Mam tu na myśli nie tylko najmniejsze miasteczka, lecz także miasta średniej wielkości, takie jak Toruń (200 tys. mieszkańców), w którym mieszkam. Tutaj korporacji i dużych spółek prawniczych jest tak mało, że można je policzyć na palcach jednej ręki. Zdecydowana większość pełnomocników prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i musi rozpychać się na rynku, a w pierwszych latach pracy wręcz walczy o przetrwanie.