Gdy patrzę na liczbę zmian zasygnalizowanych we wpisanym do wykazu prac rządu projekcie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, dochodzę do wniosku, że Ministerstwo Sprawiedliwości dojrzało do tego, by reformę procedury z 2019 r. poddać… gruntownej reformie.
To nie tak. Reforma działa, a zmiany, które proponujemy, są naturalną korektą wynikającą z praktyki stosowania nowych rozwiązań. Stanowią kontynuację i rozwinięcie idei, które trafiły wraz z reformą na podatny grunt. Brałem czynny udział w tamtych pracach, zarówno na poziomie komisji prawniczej, jak i parlamentarnego procesu legislacyjnego. Znam więc doskonale założenia tamtego projektu. To największa reforma kodeksu postępowania cywilnego po 1990 r., a może i od czasu jego uchwalenia. Jako wykładowca Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury prowadziłem z sędziami z całego kraju szkolenia na ten temat, poznałem więc również opinie praktyków. Reforma uwolniła sędziów od wielu zbędnych obowiązków. Nie muszą już ogłaszać wyroków i postanowień do pustej sali, na posiedzeniu, na które nikt się nie stawił. Nie muszą też, czy jest to potrzebne czy nie, sporządzać sążnistych uzasadnień wyroków na piśmie. Wielosłowie ustąpiło konkretowi. Są też inne przykłady zmian przynoszących wymierne efekty. Proszę sobie wyobrazić, że w latach 2017–2018 wpływało rocznie do sądów ok. 400 tys. spraw o nadanie klauzuli wykonalności długu z przejściem uprawnień na innego wierzyciela. Tendencja była wzrostowa. W ramach reformy został wprowadzony prosty przepis (art. 8042 k.p.c.), zgodnie z którym przejście uprawnienia do wierzytelności można wykazać bezpośrednio przy wszczęciu egzekucji. W rezultacie już w 2019 r. wpływ tych spraw zmniejszył się o połowę, a w 2020 r. spadł do niespełna 20 tys., a więc zmniejszył się dwudziestokrotnie. W sposób istotny zatem odciążono sądy, zaś wierzycielom umożliwiono szybsze i tańsze dochodzenie roszczeń. Na drodze sądowej wierzyciel uiszczał opłatę od wniosku o nadanie przez sąd klauzuli z przejściem uprawnień. Natomiast wniosek do komornika jest wolny od opłat. Skutkiem wprowadzonych zmian jest też skrócenie czasu trwania postępowań międzyinstancyjnych w sądach rejonowych, jak też istotne ograniczenie liczby zażaleń wpływających do sądów okręgowych. W latach 2017–2019 ich liczba dochodziła do 72 tys., a w 2020 r. wpłynęło ich prawie o połowę mniej. Pozwoliło to zlikwidować znaczną część pozostałości z poprzednich lat. Tak więc reforma sprawdza się w praktyce, a teraz, korzystając z doświadczeń, jedynie pewne rzeczy korygujemy.