Jak w dobrym thrillerze piątkowe obrady zaczęły się od trzęsienia ziemi, czyli od likwidacji słynnej już komisji bibliotecznej. Zanim jednak do tego doszło, odbyła się dyskusja, w trakcie której wiceprzewodniczący KRS Wiesław Johann zaryzykował tezę, że wszyscy członkowie rady są osobami dorosłymi. Warto przypomnieć, że dzięki zdalnemu udziałowi w różnych komisjach niektórym członkom KRS udało się dorobić ładnych parę złotych. Nic więc dziwnego, że byli tacy, którym nie w smak był pomysł likwidacji jednego z gremiów.
Dyskusja o tym była ledwie przedsmakiem późniejszych wydarzeń. Otóż pojawił się wniosek o przyjęcie uchwały w obronie Macieja Nawackiego, członka KRS, który czuje się szykanowany. Szykany miałyby go spotykać tylko za to, że postępuje zgodnie z literą prawa. Chodzi o spór o przywrócenie do orzekania olsztyńskiego sędziego Pawła Juszczyszyna, zawieszonego przez Izbę Dyscyplinarną SN. Ostatnio dopuścić go do orzekania nakazał jeden z sądów powszechnych. Nawacki jako prezes olsztyńskiego sądu konsekwentnie tego odmawia, twierdząc, że sąd nie mógł o tej kwestii decydować. Aby dodać otuchy koledze i wesprzeć go w tej trudnej walce z sądowym zaprzaństwem, zespół przygotował projekt uchwały. Co ciekawe, znalazło się w nim stwierdzenie, które mogłoby zostać hasłem przewodnim wszystkich obrad obecnej KRS: „Powinnością sędziów jest posłuszeństwo woli ustawodawcy”. Mimo apeli niektórych członków KRS, aby uchwały nie przyjmować, większość projekt poparła.