Sprawę zainicjował rzecznik praw obywatelskich, który skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne. Wskazywał, że są rozbieżności w orzecznictwie dotyczące kwalifikowania służby w Milicji Obywatelskiej pełnionej w wydziałach łączności wojewódzkich urzędów spraw wewnętrznych w latach 1984–1990 jako służby w organach bezpieczeństwa państwa. Dotyczą one oceny zgodności z prawdą oświadczeń lustracyjnych składanych w trybie ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 306).
Część sądów orzekających w sprawach lustracyjnych przyjmuje, że powyższe zagadnienie zostało rozstrzygnięte definitywnie w uchwale siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 14 października 2015 r. (sygn. akt III UZP 8/15), dotyczącej przeliczania wysokości świadczeń emerytalnych dla funkcjonariuszy służb mundurowych w związku z wykonywaniem przez nich służby w okresie PRL. SN stwierdził wówczas, że osoba, która w latach 1984–1990 pełniła służbę w Zarządzie Łączności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i wydziałach łączności wojewódzkich urzędów spraw wewnętrznych, dopełniała obowiązków w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu ustawy z 2006 r. Pogląd ten znalazł potwierdzenie w licznych orzeczeniach. Zapadały też jednak odmienne rozstrzygnięcia.
W ocenie RPO rozbieżności te mają zasadnicze znaczenie dla ochrony praw jednostki. Zależnie bowiem od kierunku ich rozstrzygnięcia osoba, która złożyła oświadczenie lustracyjne, może zostać uznana za kłamcę lustracyjnego, co pozostaje w bezpośredniej relacji z ochroną jej dobrego imienia. Może być także pozbawiona dostępu do służby publicznej. Dlatego rzecznik wystąpił do SN z pytaniem prawnym, czy funkcjonariusz wydziału łączności wojewódzkiego urzędu spraw wewnętrznych funkcjonującego w latach 1984–1990, który z mocy prawa (art. 149 ust. 1 ustawy o Policji, t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 360) z chwilą rozwiązania MO stał się policjantem, może być uznany za osobę pełniącą służbę w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 5 i ust. 3 ustawy lustracyjnej.
Sąd Najwyższy orzekł wczoraj, że taka osoba pełniła służbę w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ustawy lustracyjnej. W kolejnym punkcie odniósł się natomiast do kwestii już złożonych oświadczeń lustracyjnych. Wiele z nich zawierało informację, że składający nie był takim funkcjonariuszem, co w świetle powyższej wykładni sugerowałoby kłamstwo lustracyjne. SN uznał jednak, że błąd lustrowanego co do charakteru służby pełnionej w wydziale łączności wojewódzkich urzędów spraw wewnętrznych, w realiach konkretnej sprawy, może zostać uznany za usprawiedliwiony i wykluczyć ewentualną odpowiedzialność za złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego.
– SN nie znalazł argumentów za innym potraktowaniem takich funkcjonariuszy. Nie chodzi bowiem o ich status personalny czy etatowy, lecz o ocenę samych struktur, które działały niezgodnie z obowiązującymi standardami demokratycznego państwa prawa – powiedział sędzia sprawozdawca Włodzimierz Wróbel.
SN wskazał, że w realiach PRL-u nie dałoby się jednoznacznie oddzielić służby w MO i jednostkach SB czy też podległych bezpiece. Struktura służb była skomplikowana i nie można przyjąć, że w takich warunkach istniała całkowita rozdzielność pomiędzy nimi. W dodatku moment likwidacji wydziałów łączności WUSW też mógł być kompletnie nieczytelny dla samych funkcjonariuszy. Będąc w wydziałach nierzadko organizacyjnie i faktycznie podlegających strukturom SB, formalnie byli funkcjonariuszami MO i po jej likwidacji stawali się automatycznie policjantami.
Stąd – jak podkreślił SN – nie można wyprowadzać negatywnych konsekwencji dla tych byłych funkcjonariuszy, którzy złożyli obiektywnie niezgodne z prawdą oświadczenia lustracyjne, wskazując, że nie byli funkcjonariuszami PRL-owskiej bezpieki.
– Skomplikowana sytuacja organizacyjna i prawna nie może powodować negatywnych konsekwencji dla tych osób, które złożyły oświadczenie lustracyjne. Przekształcenia tych służb, które mogły być nieczytelne nawet dla samych funkcjonariuszy, powiązane z przepisami ustawy lustracyjnej, nastręczającymi też problemów interpretacyjnych, wskazują na to, że lustrowani mogli popełnić w tym wypadku błąd stanowiący przesłankę uwalniającą ich od odpowiedzialności. O tym decydować jednak będzie sąd w każdej sprawie indywidualnie – powiedział sędzia Wróbel.
Współpraca Paulina Szewioła
orzecznictwo
Uchwała Sądu Najwyższego z 26 maja 2021 r., sygn. akt I KZP 12/20