Ten sam błąd robią politycy, niektórzy wręcz obsesyjnie owładnięci manią doszukiwania się działania wrażych sił, które „inspirowały” medialny „atak” za każdym razem, gdy pojawi się nieprzychylny dla nich materiał. W tym paradygmacie zawsze musi ktoś pociągać za sznurki.
Kiedy w czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej opublikował opinię rzecznika generalnego Jewgienija Tanczewa w sprawie zgodności z prawem unijnych przepisów o Izbie Dyscyplinarnej SN, właśnie w taki sposób zareagował na nią Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości. Co prawda opinia to jeszcze nie wyrok, ale z punktu widzenia polskiego rządu jest ona bardzo niekorzystna. Dlatego podczas zwołanej natychmiast konferencji prasowej Kaleta uznał, że „przyszedł czas, by kilka kart położyć na stole”, bo wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, „kim są ci ludzie, którzy z Brukseli na Polskę ataki kierują”. Choć pauza przed wyjawieniem tej tajemnicy była bardzo krótka, przed oczami przemknęło mi wiele możliwości: Angela Merkel, niemiecko-rosyjskie kondominium, George Soros, Bille Gates, masoni, lobby LGBT+, templariusze, Wielka Stopa? Nic z tego. „Atakiem na Polskę dyryguje, szanowni państwo, wieloletni wiceminister w rządzie Donalda Tuska, pan Maciej Szpunar, który jest pierwszym rzecznikiem generalnym trybunału. Pan Maciej Szpunar przez pięć lat był ministrem do spraw europejskich w rządzie Donalda Tuska, następnie bezpośrednio z rządu trafił na stanowisko rzecznika generalnego TSUE”.