Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał w piątek, że w sprawie firmy Xero Flor przeciwko Polsce doszło do naruszenia przez Polskę przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - chodzi o prawo do rzetelnego procesu sądowego oraz prawo do sądu ustanowionego ustawą.

Firma pozwała Skarb Państwa, skarżąc wysokość odszkodowania z powodu zniszczeń na polu, do których doprowadziły dziki. Po niekorzystnych wyrokach sądów sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który ją umorzył, a decyzję tę podpisał sędzia Mariusz Muszyński. Firma postawiła zarzut, że to, jaki skład sędziowski rozpatrywał jej sprawę, naruszało konstytucję i wniosła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W piątek ETPC uznał m.in., że w Trybunale Konstytucyjnym orzekał sędzia, który nie miał do tego prawa i orzekł, że Polska powinna zapłacić firmie 3418 euro odszkodowania.

Reklama

Komentując to orzeczenie w rozmowie z PAP, wiceszef MS Sebastian Kaleta podkreślił, że mowa o "kolejnej próbie ingerencji w suwerenność Polski". "Decyzje podejmowane w końcu 2015 r. przez polski parlament służyły naprawieniu sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym, kiedy to zasady związane z jego obsadą zostały naruszone przez Platformę Obywatelską, która próbowała na zapas wybrać pięciu sędziów TK" - mówił.

"Oczywistym jest, że nie sposób jest, by Europejski Trybunał Praw Człowieka zajmował się powołaniem sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ to nie jest kompetencja tego Trybunału - jak również warto wskazać, że przecież nie wszystkie państwa, które są stroną Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Trybunał Konstytucyjny posiadają" - zauważył.

Reklama

Wiceminister podkreślił, że sprawą, co do której w piątek orzekł ETPC, zajmowały się sądy wielu instancji i nie wykazały one żadnych naruszeń. "To próba zachęcania części środowiska sędziowskiego, która konsekwentnie próbuje podważać jakiekolwiek zmiany w wymiarze sprawiedliwości, które były podejmowane po 2015 r., do dalszych prób anarchizacji w funkcjonowaniu polskiego systemu prawnego" - powiedział.

Zdaniem Kalety wyrok ETPC nie niesie ze sobą żadnego skutku prawnego wobec Trybunału Konstytucyjnego. "Z tego powodu, że ETPC nie ma kompetencji do władczego podważania funkcjonowania ustrojowych organów naszego państwa, co zresztą przekłada się na sentencję tego orzeczenia, które w związku z tym ma wyłącznie charakter deklaratoryjny" - powiedział.

Pytany, co w sytuacji, gdy ETPC będzie podobnie orzekać w przypadku innych skarg zawierających zarzuty takie jak np. nieprawidłowa obsada TK, Kaleta podkreślił, że Polska ma swoje procedury konstytucyjne. "Dopóki Polska nie przekaże kompetencji do rozstrzygania tego typu sporów na zewnątrz (...), te działania te nie będą rodziły skutków prawnych" - powiedział.

Z piątkowym orzeczeniem ETPC nie zgadza się również prezes TK Julia Przyłębska. W jej ocenie ETPC "bez podstawy prawnej i poza kompetencjami wydał wyrok w sprawie składu polskiego Trybunału Konstytucyjnego", a "wyrok nie wywołuje żadnych skutków w polskim porządku prawnym".

Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał, że sprawa ta ma "niezwykle ważne znaczenie dla obywateli Polski i ich prawa do sądu". Swoje stanowisko RPO przedstawił Trybunałowi dobrowolnie jako tzw. przyjaciel sądu. "RPO jest zdania, że wadliwe powołanie sędziego rzeczywiście powoduje wątpliwości co do prawidłowości orzeczenia wydanego w składzie z jego udziałem" - podkreślono w piątek na jego stronie.

Wyrok zapadł w składzie siedmiu sędziów: prezes Ksenija Turković (Chorwacja) , Krzysztof Wojtyczek (Polska), Gilberto Felici (San Marino), Erik Wennerstroem (Szwecja), Raffaele Sabato (Włochy), Lorraine Schembri Orland (Malta), Ioannis Ktistakis (Grecja), a także Renata Degener, sekretarz sekcji.