Podczas ostatniego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa opiniowano poselski projekt nowelizacji ustawy o KRS autorstwa posłów Lewicy. Ma on doprowadzić do wyeliminowania patologii pobierania podwójnych diet przez członków rady (praktykę tę ujawnił DGP). Wynagrodzenie, w wysokości ok. 1 tys. zł, przysługuje za każdy dzień pracy. Wyznaczanie spotkań komisji na inne dni niż te, w których odbywały się posiedzenia plenarne, pozwoliło niektórym członkom rady na dorobienie sobie po kilkanaście tysięcy złotych. Dlatego posłowie zaproponowali zastosowanie zasad zbliżonych do tych obowiązujących w Sejmie. Projekt Lewicy przewiduje zryczałtowaną miesięczną dietę w wysokości 2 tys., co pozwoliłby ograniczyć wydatki z budżetu państwa na ten cel o 75 proc.

Mniej znaczy więcej

Zespół opiniujący projekt rekomendował radzie, aby ta oceniła go negatywnie. – Jednocześnie jednak – jak referował sędzia Rafał Puchalski – zauważono potrzebę zmian w zakresie sposobu wynagradzania członków KRS, uwzględniającą konstytucyjną pozycję ustrojową tego organu.

Reklama

Zdaniem zespołu kształtowanie wynagrodzenia członków KRS na mocy decyzji danych władz może budzić pewne wątpliwości w zakresie niezależności tego organu, a niezależność to nie tylko „niezależność wobec instytucji, niepodleganie naciskom społecznym, ale i niezależność od nadmiernych trosk materialnych”.

Jak tłumaczy DGP sędzia Puchalski, skoro przepisy zapewniające sędziom Trybunału Konstytucyjnego odpowiednie wynagrodzenia i stan spoczynku mają w jakiś sposób wzmacniać niezależność tego organu w sytuacji, gdy wyboru sędziów dokonuje władza ustawodawcza, to bliźniacza zasada powinna obowiązywać w stosunku do sędziów – członków KRS, którzy od niedawna powoływani są w taki sam sposób przez Sejm.

Reklama

Realizacja postulatów zespołu oznaczałaby, że zamiast obniżki uposażeń do 2 tys. zł, jak przewiduje projekt, sędziowie otrzymaliby podwyżkę do wysokości pięciokrotności średniego wynagrodzenia (ok. 25 tys. zł) oraz możliwość przejścia w stan spoczynku z zachowaniem 100 proc. wynagrodzenia nawet po upływie jednej tylko kadencji.

– Miał to być element wzmacniający niezależność organu – tłumaczy Rafał Puchalski.

Przepisy pod siebie

– Wprowadzenie takich podwyżek wraz ze stanem spoczynku choćby po jednej kadencji jest absolutnie nie do przyjęcia. Przypomnę, że w KRS co do zasady mają zasiadać przedstawiciele wszystkich szczebli sądownictwa powszechnego, co mogłoby doprowadzić do tego, że trzydziestoparoletni sędzia, po czterech latach w radzie jako przedstawiciel sądów rejonowych, przechodziłby w stan spoczynku – mówi senator Krzysztof Kwiatkowski, członek KRS. – To byłaby sytuacja kuriozalna, w której grupa sędziów, która pracowała w KRS, odchodziłaby z sądownictwa powszechnego, gdy wszystkie statystyki pokazują, że obywatel czeka coraz dłużej na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie – dodaje.

Pomysł wywołał spore zdziwienie także wśród niektórych sędziowskich członków rady. – Zamiast zaopiniować projekt, skorzystano z okazji do zaproponowania bardzo kontrowersyjnych zmian. Nie wykluczam, że można byłoby się w ogóle zastanawiać nad tą kwestią, gdyby te rozwiązania miały dotyczyć dopiero przyszłych członków KRS. A tak zaproponowano przepisy dla samych siebie i jeszcze pod koniec kadencji rady – komentuje Leszek Mazur, do niedawna jej przewodniczący. Jak dodaje, szukanie analogii z TK jest bardzo ryzykowne, bo sędzia trybunału może być wybrany tylko na jedną, w dodatku długą kadencję. A z uwagi na to, że powinien to być autorytet prawniczy najwyższej rangi, z reguły jest w dość zaawansowanym wieku. – Natomiast do obecnego składu KRS, w odpowiedzi na niedoreprezentowanie sędziów sądów rejonowych, wybrano głównie osoby młode, ze stosunkowo niedużym stażem. Jak by społeczeństwo oraz środowisko sędziowskie odebrało to, że po jednej krótkiej kadencji osoby w wieku czterdziestu kilku lat idą w stan spoczynku, i to jeszcze z pełnym wynagrodzeniem. To całkowicie rozmija się z retoryką opartą na wskazywaniu wad poprzedniej KRS. Niestety, to sprawia wrażenie tworzenia jakiejś kasty nowego rodzaju – kwituje sędzia Mazur.

Szli po pieniądze i stanowiska

Ostatecznie projekt opinii przepadł stosunkiem głosów 10 : 9. Jak mówi sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, cała ta sytuacja pokazuje, co najbardziej zaprząta głowy członków KRS. – Wolałbym, gdyby z taką samą troską, jak do swoich uposażeń, podchodzili do realizacji obowiązków konstytucyjnych, czyli dbania o niezależność sądów i niezawisłość sędziów. A póki co mam bardzo poważne wątpliwości, czy nawet obecnie pobierane przez nich wynagrodzenia mają podstawę prawną – zaznacza sędzia Markiewicz. – Tak jak uważamy, że osoby powołane niezgodnie z prawem na stanowiska sędziów SN mają obowiązek zwrotu pobranych wynagrodzeń, tak w moim przekonaniu odnosi się to również do członków KRS, którzy zostali wybrani w sposób nielegalny – dodaje szef Iustitii.

Jego zdaniem także szukanie analogii z przepisami o stanie spoczynku sędziów TK jest nieporozumieniem. – To tylko pokazuje, że ci ludzie nie szli do KRS po to, by zrobić coś dobrego dla wymiaru sprawiedliwości, lecz by załatwić sobie stanowiska i pobrać jak najwięcej pieniędzy. To ich niczym nie różni od tych działaczy politycznych, którzy liczą na stanowiska w spółkach Skarbu Państwa, radach nadzorczych i komisjach. Tu akurat analogia jest bardzo bliska – pointuje Krystian Markiewicz. ©℗

Duże kwoty