Wniosek ten został sformułowany w wystąpieniu pokontrolnym NIK dotyczącym wykonania budżetu KRS za zeszły rok. Wynika z niego, że dopuszczenie, by posiedzenia komisji odbywały się w terminach przypadających poza dniami posiedzeń plenarnych rady, doprowadziło do wydatkowania publicznych pieniędzy w sposób, który w ocenie izby „nie odpowiadał w pełni wymogom art. 44 ust. 3 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 27 sierpnia o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 305 – red.)”. Zgodnie z nimi wydatki powinny być dokonywane „w sposób celowy i oszczędny z zachowaniem zasad optymalnego doboru metod i środków służących osiągnięciu założonych celów”.
Istotny wzrost
O tym, że są wątpliwości co do ustalania terminów posiedzeń komisji KRS, a co się z tym wiąże także co do diet, które były za udział w takich posiedzeniach pobierane, pisaliśmy w grudniu zeszłego roku. Jak wówczas ujawniliśmy, niektórzy członkowie KRS, zamiast jak do tej pory pracować w komisjach w tych dniach, kiedy wypadają posiedzenia plenarne, zaczęli spotykać się w innych terminach. W efekcie zamiast jednej diety były im wypłacane dwie – jedna za udział w posiedzeniu plenarnym, druga za udział w komisji. Niektórzy zarobili w ten sposób po kilkanaście tysięcy złotych. Łącznie od lipca do grudnia zeszłego roku poszło na to ponad 120 tys. zł. Co istotne, komisje te odbywały się w formie online i zazwyczaj trwały bardzo krótko.
Reklama
„Zauważyć należy, że posiedzenia zwoływane poza dniami obrad plenarnych Rady rozpoczynały się i kończyły w ciągu jednego dnia, przy czym spośród 26 takich posiedzeń 22 posiedzenia trwały od 31 min do 109 min (średnio 66 min), a w czterech przypadkach brak było danych o czasie zakończenia prac” – czytamy w dokumencie sporządzonym przez kontrolera NIK. Jego zdaniem tego typu działania spowodowały istotny, bo aż czterdziestopięciokrotny wzrost wydatków na diety dla członków KRS z tytułu uczestnictwa w posiedzeniach komisji – z 2,7 tys. zł w 2019 r. do 122,9 tys. zł.
– Te liczby pokazują czarno na białym, że niektórzy członkowie tego organu, którzy przecież co miesiąc już otrzymują od ministra sprawiedliwości różnego rodzaju dodatki funkcyjne, nie mają żadnych hamulców i nie przepuszczą okazji, aby jeszcze powiększyć swój stan konta. No i oczywiście jest to dowod na to, jak ważne są niezależne media, bez których nigdy byśmy się nie dowiedzieli o tej całej sytuacji – komentuje Bartłomiej Starosta, przewodniczący prezydium Forum Współpracy Sędziów.

Reklama
Ukrócenie praktyki
Opisywaną praktykę ukrócił już ówczesny przewodniczący KRS Leszek Mazur, inicjując odpowiednie zmiany w regulaminie KRS. Na fakt ten zwraca uwagę NIK, zaznaczając przy tym, że doszło do tego „dopiero” 7 grudnia. Kolejne kroki w celu zoptymalizowania prac KRS podjął następca Mazura na stanowisku przewodniczącego KRS Paweł Styrna. Biorąc to pod uwagę, NIK nie sformułował uwag ani wniosków pokontrolnych.
– Dziwi mnie, że w raporcie nie ma ani słowa na temat tego, kto de facto ponosi odpowiedzialność za całą tę sytuację – mówi sędzia Starosta. Do czasu zmiany regulaminu KRS o datach posiedzeń komisji decydowali ich przewodniczący (teraz co do zasady leży to w kompetencjach przewodniczącego rady).
Paweł Styrna w rozmowie z DGP zapowiada, że wyniki raportu NIK będą przyczynkiem do rozmowy na temat dalszych zmian w sposobie organizacji pracy KRS.
– Taka dyskusja odbędzie się na jednym z majowych posiedzeń, członkowie muszą mieć bowiem czas, aby zapoznać się z wystąpieniem pokontrolnym NIK – zapowiada przewodniczący KRS. Jak zauważa, kontrola nie wykazała, aby którykolwiek z członków KRS z premedytacją wykorzystywał możliwość uczestnictwa w posiedzeniach komisji w formie zdalnej w celu uzyskiwania dodatkowych dochodów. Możliwość procedowania online została wprowadzona w KRS w związku z pandemią.
– Wszyscy byliśmy tą sytuacją zaskoczeni. I naprawdę nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to spowoduje tak duże wydatki z budżetu rady. Ja sam również wziąłem udział w kilku takich komisjach – tłumaczy Paweł Styrna.
Z kolei Jarosław Dudzicz, zastępca rzecznika prasowego KRS, zauważa, że nie upłynął jeszcze termin, w jakim można zgłaszać zastrzeżenia do wystąpienia NIK.
– Po przeanalizowaniu tego wystąpienia przez członków rady, być może będzie ona chciała skorzystać z prawa do zgłoszenia zastrzeżeń. Stąd też w chwili obecnej zmuszony jestem do powstrzymania się od oceny, analizy czy też jakiegokolwiek innego ustosunkowania się do wyników wystąpienia – kwituje sędzia Dudzicz. ©℗
Do czasu zmiany regulaminu o datach posiedzeń komisji decydowali ich przewodniczący